5 kwietnia 2014

Igorek

Muszę w końcu Wam pokazać moje małe Słoneczko dokładnie dwa miesiące temu 05.02. o godz. 9:20 pojawił się na świecie nasz Igorek Ignacy.
waga : 2650 g
i wzrost : 52 cm
Niestety strasznie mu się śpieszyło i urodził się w 36 tygodniu , dlatego musiał na klika dni trafić do inkubatora , ale teraz jak już widać nasz maluch  szybko nadrobił zaległości i jest okrąglutki jak na bobasa przystało.

Tutaj z bardzo dumnym starszym bratem . Antoś cudnie opiekuje się młodszym braciszkiem i na razie jest tylko radość i mam nadzieję , że tak zostanie.

Moje dwa kochane chłopaki , widać jaka chudzina to była.



W prawdzie mamy już Wielkanoc za pasem , a ja tu Boże Narodzenie pokazuję , ale umknęły mi te zdjęcia , a blog to taki nasz domowy pamiętnik , więc muszę je pokazać.
Antoś w zeszłym roku zagrał króla w  szkolnych jasełkach , dwa lata temu w przedszkolu był aniołkiem i też pięknie recytował swoją rolę.
 Uszyłam naszemu królowi  strój -w prawdzie nie widać go w całej krasie , bo pod spodem jest jeszcze złota sukmanka i fioletowe " pantalony", a korona to dzieło taty .
I rola Antka:
" Witam Ciebie królu Dziecię urodzony w żłobie,
Gwiazda mnie do Ciebie prosto prowadziła ,
złoto w darze Ci przyniosłem , Dziecineczko miła "

Były jescze życzenia , które dzieci składały razem i mnóstwo kolęd , które z resztą Antoś dalej cały czas śpiewa :)
Igorek jeszcze grzecznie w brzuchu  mamy;)


Po jasełkach była wigilia klasowa , my z Antosiem upiekliśmy babeczki reniferowe. 


..całe stado babeczkowych reniferków , które bardzo spodobały się dzieciom  i nie tylko...


Z dekoracji wyjęliśmy większość zeszłorocznej produkcji , ale za to powstał nowy wianek do kuchni , który w sumie może być całoroczny , bo to w końcu same przyprawy i jabłuszka.dlatego go pokazuję.

Wystarczy styropianową obręcz owinąć wstążką i kleimy klejem na gorąco po kolei co tam mamy  :)


Niestety nie mam teraz za dużo czasu ani na szycie ani na blogowanie, ale mam nadzieję ,że to niedługo się troszkę zmieni ( może  jak Igorek przestanie jeść co 2 godz.)

Dlatego życzę wszystkim Wesołych Świąt i zapowiada się , że w tym roku jednak jajka będziemy święcić bez śniegu .

pozdrawiam i do następnego  :)

4 stycznia 2014

Pokój małego marynarza -cz. III

Post ten czeka na pokazanie chyba już od trzech miesięcy , więc zanim się zdezaktualizuje, pokaże kilka drobiazgów do pokoju chłopięcego , może którejś z szyjących mam się spodobają .
Powstały kotwice , które zawisły na koszach wiklinowych , uszyłam również worek do szkoły z motywem kotwicy .


Oj dużo cierpliwości , a przede wszystkim bardzo drobnego ściegu wymaga przewrócenie kotwic po uszyciu na prawą stronę .
Schemat dla chętnych.


Dla ułatwienia sobie szycia-  na worku aplikacja z filcu.


Jakiś czas temu dostaliśmy też od cioci Beatki  śliczne pirackie wieszaczki :)
Bardzo dziękujemy :)


Po roku czasu wykończenia doczekało się i koło ratunkowe , które  czekało na nowy  pokrowiec, ale  w końcu doszłam do wniosku , że to nie na moje umiejętności krawieckie i poszłam na łatwiznę odświeżając je biała farbą akrylową , tak jest bardziej autentycznie ;)  Czerwone paski i literki wycięte z bawełny i przyklejone za pomocą kleju do tkanin.

Przy okazji dziękujemy cioci Kaji i wujkowi Maćkowi za przytachanie tego koła z wczasów , oczywiście za zgodą panów ratowników , było w takim stanie, że i tak go nie używali.
Tak więc mamy bardzo autentyczną dekoracje i kto wie ile żyć uratowało :)
Maskonury uszyłam już dawno i pokazywałam je tu (klik).




Wykończenia doczekała się też drewniana skrzynka w której trzymamy klocki , ale pełni ona też funkcję stolika nocnego. Drewno lekko przesmarowane farbą akrylową i naniesione z serwetki motywy morskie, sznur przyklejony za pomocą gorącego kleju i doszyłam jeszcze do tego kilka bawełnianych rybek i ta tam gotowe.Sznur jeszcze czeka na jakiś ładny węzeł , ale to już robota dla tatusia.

Schematu na rybki nie umieszczam bo machnęłam od ręki , ale jakby ktoś był zainteresowany mogę wrzucić skan.


Dzięki skrzynce nasz synuś nie spada już z łóżka :)


Za jakiś czas pewnie znowu pokażę pokój Antka tylko tym razem będzie już dostosowany dla dwóch chłopców.

Pozdrawiam wszystkich moich wiernych podczytywaczy i do następnego posta :)

2 stycznia 2014

Kornelka i literkowe zawieszki.

Żeby znowu nie zaczynać od tłumaczenia dlaczego tak długo mnie tu nie było  szybko, przejdę do sedna.

Od miesiąca jest już na świecie moja siostrzenica , a ja nie zdążyłam się jeszcze Wam pochwalić.

Oto Kornelia :





Zdjęcie świeżutkie , bo dziś przesłane przez mamusię w pierwszą miesięcznicę :)

Ciocia tradycyjnie jak dla wszystkich nowych członków rodziny  uszyła zawieszki z imieniem , tym razem było cukierkowo,  bo to w końcu dla małej Królewny .




Do kompletu powstała jeszcze podusia do wózeczka  , ale czeka aż ciotka łaskawie troczki doszyje :)


Ponieważ zostały nam jeszcze 2 miesiące do pojawienia się naszego drugiego synka , to  pomału zaczynamy  się  przygotowywać i uszyłam pościel i powłoczki do kołyski .


Kończę na dziś i ponieważ nie zdążyłam umieścić posta ze świątecznymi życzeniami to chciałam Wam życzyć WSZYSTKIEGO DOBREGO W NOWYM ROKU .

 buziaki

Justyna



2 listopada 2013

Sok z rokitnika i inne jesienne przetwory...

Dziś taki mały misz -masz , ale zacznę od  rokitnika ,a raczej soku z niego  u nas nazywanego też Złotem Syberii.O jego właściwościach możecie poczytać tu  (klik), jest to ogromne źródło min. witaminy C , więc jeżeli ktoś ma w pobliżu krzaczki  to zachęcam bo najlepiej jest go zbierać po pierwszych przymrozkach. Oczywiście najbardziej pracochłonne jest odrywanie owoców z gałązek ,  ale jest też na to sposób:  można gałązki na jakiś czas włożyć do zamrażalnika i wtedy jest je łatwiej oderwać z gałązki, my jednak nie mieliśmy tyle miejsca w zamrażalniku , więc nasza kuchnia wyglądała jak po wojnie rokitnikowej. Ja smak tego soku pamiętam z dzieciństwa mama nam go robiła jak byłyśmy małe, smak ciężko określić bo jest dość specyficzny  to jakby połacznie cytryny z ananasem i pomarańczem.

 Przepis na sok z rokitnika :

Składniki :

•1 kg owoców rokitnika
•ok .0,5 kg cukru lub wg. uznania

Owoce myjemy w ciepłej wodzie i wkładamy  do garnka ,  lekko zgniatamy  np. tłuczkiem do ziemniaków.
Następnie zalewamy litrem wrzącej wody, przykrywamy i podgrzewamy ok. 30 min, nie dopuszczając do zagotowania. Zdjąć z ognia.Gdy wystygnie, odcedzić płyn przez sitko wyścielone podwójnie złożoną gazą.Owoce zalać dwiema szklankami wrzącej wody i powtórzyć procedurę .Zlać oba płyny do jednego garnka, wsypać cukier i mieszać, aż się rozpuści. Rozlać sok do słoików, dokładnie zakręcić i koniecznie pasteryzować ok. 15 min w kąpieli wodnej. Niestety bez pasteryzacji sok nie wytrzyma zbyt długo , a szkoda waszej pracy.


 Mój mały pomocnik podczas obcinania gałązek


Mamy to szczęście ,że  niedaleko naszego domu rosną już nie krzaczki , a prawie drzewa rokitnikowe , więc obcięcie kilku gałązek nie robi im krzywdy.

 W tym roku pokusiliśmy się też zrobienie dżemu dyniowego , nasz był z pomarańczami i mango oraz dodatkiem kardamonu , ale nie jestem do końca przekonana do jego smaku , może jako dodatek do wypieków będzie ok.
Po dyniowe przepisy odsyłam Was do Bey  (klik) , bo dla mnie to Dyniowe Guru  Kulinarne - właśnie kończy się u niej Festiwal Dyni ,  więc może znajdziecie coś jeszcze dla siebie .


A propos dyni  to nasz tegoroczny Pan Dyniek z nietoperzami we włosach :)


A wracając do przetworów to był jeszcze dżem  ze świeżego ananasa , i ten zdecydowanie bardziej trafia w moje gusta mimo ,że wyszedł za słodki , ale jak to się mówi  polak mądry po szkodzie. Okazało się ,że po zblendowaniu już uduszonego ananasa robi on się dużo słodszy , a ja cały czas dosypywałam cukier bo wydawał mi się mało słodki ,a wystarczyło zblendować. :)


Teraz z innej beczki . Prezent, który uszyłam  dla wychowawczyni Antosia z okazji Dnia Edukacji - pastelowa Anielica . Szyłam taką pierwszy raz i jak to jest oczywiście ,że jak się zostawia wszystko na ostatnią chwilę , maszyna nie chciała współpracować , kosztowała mnie masę czasu i nerwów na szczęście udało się skończyć na czas.

 Teraz trochę prywaty , po wczorajszym rodzinnym spotkaniu obiecałam  dziewczyną przepisy na babeczki, więc poniżej przepisy nie chciało mi się przepisywać dlatego zdjęcia z książki . Książkę kupiłam kiedyś w Lidlu  " Muffiny - małe ale za to przepyszne " zawiera masę świetnych przepisów.


To przepis na te marcepanowe   , smakują jak ciasteczka Bożonarodzeniowe ,  w książce  wkradł się mały błąd w składnikach podana jest jedna łyżka skórki cytrynowej , ale chodzi oczywiście o skórkę pomarańczową .

 A tu przepis na czekoladowe, ja tylko podwoiłam ilość składników do kremu .

Pozdrawiam serdecznie i do następnego .
A w następnym poście może uda mi się pokazać kilka drobiazgów do chłopięcego pokoju marin.

13 października 2013

Trudne powroty ...

Trudno po tak długiej nieobecności zmobilizować się i coś sensownego napisać .
Dziś pokaże Wam kilka moich zawieszek lawendowych i decoupage na tkaninie , ale także główną przyczynę mojej nieobecności, ale po kolei.

Jak kupiłam te babeczkowe serwetki nie mogłam się powstrzymać by nie wykorzystać tych motywów do woreczków i zawieszek ,ale może najpierw wytłumaczę się troszkę dlaczego mnie tak długo nie było .


 To główna przyczyna mojej nieobecności :)

Tak moje Drogie będzie mi dane po raz drugi zostać mamą, jestem bardzo szczęśliwa , bo dość długo odkładaliśmy decyzję o drugim dziecku , ale czas tak niebłagalnie leci , że Antoś ma już skończone 5 lat więc najwyższa pora na rodzeństwo :)
Pierwszy trymestr najchętniej cały bym przespała , dlatego nie było co pokazywać na blogu ze swoich robótkowych prac.
Teraz jesteśmy już w 22 tc i mamy nadzieję, że już będzie troszkę lepiej.
Antoś bardzo się cieszy z dzidziusia , ale nie przyjmował do wiadomości siostry , więc wykrakał - bo mówił , że : " Będzie mieć brata i nazwiemy go RAKIETA".  USG pokazało  , że brat faktycznie będzie , ale na pewno  nie nazwiemy go Rakieta ... :) jeszcze nad tym myślimy .
Muszę jeszcze dodać , że szczęście  lubi chodzić parami  , więc nie tylko ja chodzę z wielkim brzuchem w  naszej w rodzinie. Moja młodsza siostra również spodziewa się swojego drugiego dziecka więc mamy teraz dwie ciężarówki i podwójną radość .
Ps. przy okazji pozdrawiamy Was dziewczyny :)

A tutaj moja maleńka uśmiechnięta buźka  :)



Ponieważ nie udało mi się pracował tak długo jak chciałam , musieliśmy też zmienić decyzję o pójściu Antosia do szkoły . Chcieliśmy , żeby nasz pięciolatek został jeszcze rok w przedszkolu , ale ponieważ do szkoły mamy bliziutko , a do przedszkola musieliśmy dojeżdżać , więc od 1 października , mój mały synuś poszedł do szkoły i pomimo moich wielkich obaw i rozterek czy na pewno dobrze robimy - dziś po dwóch tygodniach mogę powiedzieć , że mój synuś jest bardzo zadowolony i wszystkim  mówi , że w szkole jest lepiej niż w przedszkolu , więc kamień z serca.
Chcieliśmy z Paniami z przedszkola się ładnie pożegnać więc przygotowaliśmy dla nich woreczki z lawendą z naszego ogórka oraz aniołki , by dobrze wspominały Antosia.




A dla wychowawczyni Antosia - Pani Ani dodatkowo powstała zawieszka oczywiście z lawendą w środku.
Antoś pytany , którą Panią lubi najbardziej zawsze wymieniał Panią Anię, więc tym bardziej miło mi było przygotowywać te upominki.
Ps. Przy okazji bardzo pozdrawiamy Panie z przedszkola ...




Zawieszka była dwustronna z drugiej strony był inny motyw aniołków. Oczywiście  wszystkie motywy  aniołków przenoszone z serwetek  na len za pomocą specjalnego  kleju  do decoupage do tkanin.






Jeszcze tylko pokaże jak w tym roku w naszym małym ogródeczku obrodziła lawenda dzięki temu mamy jeszcze spory zapas do robienia zawieszek.






Chustecznik też został zababeczkowany , , ale to chyba tylko chwilowe jego wcielenie , bo ni jak nie pasuje do salonu , więc w najbliższym czasie pewnie czeka go przeróbka :)







Na dziś już koniec i mam nadzieję , że teraz uda mi się troszkę częściej tu bywać , bo w końcu mamy jesień i dłuższe wieczory , więc może uda się pokończyć parę rozgrzebanych projektów.
Pozdrawiam Was serdecznie i do następnego.