20 kwietnia 2012

Kolejne króliki i nowy członek rodziny

Witam znowu po dłuższej przerwie , ale jak wszystkim po prostu brak mi czasu , ale do rzeczy :
Wymodziłam kolejnego królika ten był od zajączka dla mojego kochanego siostrzeńca Marcelka jak zwykle wykańczany w ostatniej  , ale się udało . Nawet kolorystyka mi wyszła  wiosenna.


 Drugi różowy króliczek powędrował do Julci z okazji urodzin , podobnego tylko mniejszego dostała już nasza sąsiadka , teraz uszyłam troszkę większego.

 No i najważniejsza wiadomość mamy nowego członka rodziny . Nasz synuś w końcu się doczekał upragnionego kotka ,  a raczej koteczki .
Słodziak nazywa się Maggie i niezwykle milusiński z niej kotek  nie żaden tam rasowiec , a zwykły dachowiec przygarnięty od obcych ludzi.  Pierwsza noc było bardzo ciężka, bo bardzo płakała za mamą , ale teraz nie rozstaje się z nami , śpi  z nami ( a raczej na nas ) je z nami i  chodzi za nami jak piesek . A Antoś jest wniebowzięty , bo zwierzak wniósł tyle radości do domu , że płaczemy czasem ze śmiechu jak bawią  się razem ( tylko te moje biedne firanki i kwiatki ...)

 Prawdziwa księżniczka :)

 Teraz troszkę kuchennie - moje ukochane muffinki , oj  zakochałam się w nich i piekę teraz dojść często.

Taka mała zajawka mojej kuchni , bo w końcu doczekałam się frontów, oczywiście nie obyło się bez niespodzianek i poprawek , największe zaskoczenie było z kolorem który ni jak nie przypomniał tego co zamówiliśmy , teraz też  jeszcze nie jest to co miało być , no ale...
Nie pokaże jeszcze całej , bo nie skończona , nie mam jeszcze uchwytów na razie funkcję uchwytów pełni taśma malarska , okap tez jeszcze czeka na bejcę. Kuchenka malutka ale otwarta częściowo na salon , okazała się całkiem funkcjonalna i mimo to ,że nie mieliśmy na nią jakiegoś specjalnego pomysłu wyszło całkiem fajnie i przytulnie.

 O ile kotek zaadoptował się u nasz szybko , o tyle Antoś w przedszkolu ma straszne trudności . Od kwietnia mój synuś poszedł do przedszkola i jak każda mama strasznie przeżywam poranne rozstania i łzy. Z dnia na dzień jest coraz lepiej , posłuchałam porady kuzynki i wprowadziłam system buźkowy za każdy dzień bez łez jest uśmiechnięta buźka, a za 5 uśmiechnętych buziek jest nagroda. Strasznie się stara by uśmiechniętych buziek było coraz więcej , a mama jest bardzo dumna .


Dzieci tak szybko rosną nawet nie wiadomo kiedy ten czas tak ucieka , mam nadzieje ,że mój synuś jak podrośnie to mnie nie zatłucze za te zdjęcia :)
 Pozdrawiam Was serdecznie i lecę nacieszyć się słonkiem zanim się schowa.  W końcu robi się wiosennie.

14 marca 2012

To takie podziękowanie

Witam
Obiecałam sobie kiedyś , że nie będzie na moim blogu żadnych reklam , ale to sytuacja wyjątkowa :) no i w dobie kryzysu trzeba wspierać rodzinne firmy. Jestem bardzo wdzięczna Panu Prezesowi :) firmy Amber Net  , bo zostawił firmę , zakasał rękawy i przyjechał pomóc nam wykańczać nasze mieszkanko , mało tego - jeszcze brata zabrał. Ogromne dzięki chłopaki za pomoc  , bo nie wiem jakby bez Was udała się przeprowadzka.
A Was moi drodzy  zachęcam do zajrzenia na stronę Amber Netu http://www.ambernet.com.pl/ , to nieduża rodzinna firma zajmująca się głównie wyrobem biżuterii z bursztynu z  nad naszego pięknego morza.
Większość biżuterii to piękne prace autorskie właściciela firmy.Serdecznie zapraszam do oglądania  i oczywiście kupowania :) Może uda mi się jakiś rabacik dla blogowiczów załatwić :)


Mam jeszcze całą listę osób , którym powinnam podziękować za pomoc , ale to będę musiała zrobić już w realu  . W każdym bądź razie serdeczne podziękowania dla całej rodzinki   i nie tylko ;)

Dzisiaj  króciutko , bo nie bardzo mam się czym pochwalić jakoś wena opuściła mnie w ostatnim czasie , a doba  nie chce się wydłużyć , ale za to udało mi zarazić blogowym szaleństwem kuzynkę ,  dlatego zapraszam na blog Ilonki  " Szmaciane cudeńka".
 Zdjęcie oczywiście pochodzi z bloga Ilonki.

Jeszcze muszę jakoś namówić kuzynkę Beatkę , żeby chwaliła się swoimi wytworkami , bo śliczne rzeczy szyje.Kurcze ale mi się zdolna rodzina trafiła ;)
Pozdrawiam serdecznie i idę szukać inspiracji na Waszych blogach.

27 lutego 2012

Tildowe króliki - po raz pierwszy :)

W końcu się odważyłam i uszyłam moje pierwsze  tildowe króliki , no cóż do perfekcji to im jeszcze daaaaaaleko , bo noga każda inna , mordki trochę koślawe , część ubranek ręcznie szyłam to jeszcze ujdą :)  Może by wyszło troszkę lepiej  jakby  mi ktoś  wytłumaczył co zrobić żeby maszyna tak nie zapierniczała , bo ja już delikatniej nie umiem pedału naciskać a ona i tak zapiernicza , że ledwo w zakręty mogę wejść :)
Będę wdzięczna za jakieś sugestie :)
Króliczki musiały powstać dwa obowiązkowo , jeden dla Klarci  drugi  dla Antosia.  Marynarz  oczywiście trafił do pokoju mojego synka  , a  różowy powędrował do  naszej nowej małej sąsiadki . Muszę o tym napisać , bo chyba nie często zdarzają  się takie zbiegi okoliczności , nasz synek miał się nazywać Klara miał odziedziczyć imię po mojej prababci , a że urodzi się chłopczyk do dostał imię po pradziadku Antonim :) Wiecie jakie było moje zaskoczenie jak się dowiedziałam , że sąsiedzi z naprzeciwka mają córeczkę Klarcię :) , raczej nie często spotyka się to imię , a tu jeszcze obok nas :)
Tak więc jako małe wkupne  za czasami tarabaniącą maszynę powstał różowy króliczek dla Klarci , w końcu z sąsiadami trzeba dobrze żyć :)

Jeszcze troszkę proporczyków uszyłam mają być jako dodatek do zasłon , ale to mam nadzieje ,że pokażę niedługo bo czekam jeszcze na stolik z krzesełkami ,żeby pokazać Wam resztę pokoju Antosia.

 Sesja króliczków w kufrze , który pokazałam we wcześniejszych postach , to praca mojego męża dlatego jeszcze  numerki na deseczkach widać :)



pozdrawiamy serdecznie nawet troszkę krzywymi mordkami  ( na żywo jakoś tego tak nie widać i ładniejsze)

ps.  dorzucam coś jeszcze z sieci dla tworzących już dekoracje świąteczne , ja pewnie się nie wyrobię , ale może któraś z Was skorzysta , bo całkiem fajne i niespotykane .





13 lutego 2012

Troszkę kulinarnie - mufinki :)

Witam Was dziś troszkę kulinarnie , bo pomału zaczynam mieć kuchnię no i  chyba jak już wszyscy poszukuję dopalaczy energetycznych . Pierwszy raz piekliśmy muffinki , czekoladowe zrobiliśmy z gotowych mieszanek , ale kolejne już z super książki jest tam prawie 200 przepisów na różne pyszności .

Oczywiście mój niezastąpiony asystent :) , pomaga przygotować muffinki z marcepanowym nadzieniem .

 Muffinki marcepanowe bez dekoracji , bo jak to powiedział mój synuś " ...mamuś wolę bez tego smarowidła  (czyt. kremu ) ... " więc były bez smarowidła :)


 Nie mogę pokazać jeszcze kuchni w całej okazałości , bo czekam na drzwiczki do szafek , ale mogę pokazać mojego nowego przyjaciela :)

 Przepis na muffinki marcepanowe uzupełnię później  :


Znalazłam jeszcze troszkę zaległych zdjęć , których Wam nie pokazywałam , a to nasze sprawdzone przepisy godne polecenia .

1 . Ciasto ze słonecznikiem :

Składniki:
  • Biszkopt : 6 jaj
  • 3 budynie czekoladowe bez cukru
  • 1 łyżka mąki tortowej !!!
  • 1 szklanka cukru,
  • 1 cukier waniliowy
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
Słonecznik prażony : 30 dkg słonecznika łuskanego,
  • 15 dkg masła,
  • 7,5 dkg cukru,
  • 3 łyżki mleka,
  • 1 cukier waniliowy.
Krem: karmel ( z jednej puszki mleka skondensowanego)
  • kostka masła
  • ¾ uprażonego słonecznika
  • 1 kieliszek wódki
  • Polewa i herbatniki czekoladowe na wierzch ciasta

Opis przygotowania:

Biszkopt:
6 jaj,
3 budynie czekoladowe bez cukru
1 łyżka mąki tortowej, ( to nie błąd ma być 1 łyżka)
1 szklanka cukru,
1 cukier waniliowy
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Białka ubijamy, stopniowo dodajemy cukier wymieszany z cukrem waniliowym , a następnie dodajemy żółtka. Mąkę, budynie i proszę do pieczenia mieszamy i dodajemy do masy. Pieczemy 40 min. W temp. 160 °C. Upieczone ciasto kroimy na dwie części.

Słonecznik:
30 dkg słonecznika łuskanego,
15 dkg masła,
7,5 dkg cukru,
3 łyżki mleka,
1 cukier waniliowy.

Masło z mlekiem i cukrem rozpuścić w garnku, jak zacznie się gotować, dodać słonecznik. Smażyć mieszając około 20 minut, aż słonecznik się zrumieni. Wystudzić

Krem:

karmel ( z jednej puszki mleka)
kostka masła
¾ uprażonego słonecznika
1 kieliszek wódki

Puszkę mleka zagęszczonego słodzonego gotować 2-3 godziny. Najpierw miksujemy samo masło, a potem dodajemy po łyżce karmelu i stopniowo wsypujemy ostudzony, uprażony słonecznik (trochę zostawić do posypania na wierzch), a na koniec dodać kieliszek wódki.

Gotowe ciasto (warstwy):
Biszkopt nasączamy ponczem kroimy na pół i przekładamy kremem
Krem
Petitki (herbatniki) moczone w wódce
Polewa - rozsmarować na herbatnikach i posypać resztą słonecznika


1 biszkopt
2 krem
3 biszkopt
4 krem
5 herbatniki
6 polewa
7 prażony słonecznik


 2.  Tarta z jabłkami

Składniki:
  • 1,5 szkl. mąki
  • 1 szkl. cukru
  • 9 łyżek Kasi
  • 0,5 l śmietanki kremówki
  • 1 opakowanie budynku waniliowego
  • 1 opakowanie cukru waniliowego
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 jajko
  • małe słodkie jabłka , ilość wg. uznania
  • cynamon

Opis przygotowania:

Mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia przesiać na stolnicę. Pośrodku zrobić wgłębienie, wlać do niego ubite jajko, wsypać 5 łyżek cukru i dodać startą na wiórki Kasię . Szybko zagnieść ciasto, owinąć w folię i włożyć na pół godz. do lodówki. Jabłka obrać, pokroić na ćwiartki i posypać cynamonem. Ciasto rozwałkować i wylepić nim formę o średnicy 26 cm, wysoko podwijając brzegi. Na cieście układać ciasno obok siebie jabłka. Budyń wymieszać z 1/3 śmietanki. Pozostałą śmietankę zagotować razem z resztą cukru, cukrem waniliowym i łyżka Kasi. Wlać budyń, ponownie zagotować i od razu zalać jabłka. Piec 60- 70 min. w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Ciasto pozostawić w formie na 24 godz.



3. Sałatka hawajska

Składniki:
  • Mix sałat
  • puszka ananasa
  • puszka kukurydzy
  • 2 ćwiartki wędzonego kurczaka
  • słoiczek selera konserwowego
  • sos sałatkowy - Hawajski
  • 5 łyżek oliwy

Opis przygotowania:

Kurczaka, ananasa i seler konserwowy kroimy na drobniejsze kawałki, dodajemy kukurydzę i mix sałat.
Sos sałatkowy mieszamy z oliwką i starannie wszystko mieszamy. Wstawiamy na ok. godz. do lodówki by się smaki przegryzły a przed samym podaniem posypujemy grzankami.



 Troszkę się bawiłam programem do obróbki zdjęć , może komuś się spodobają grafiki muffinkowe.




pozdrawiam Justyna

30 stycznia 2012

Pokój małego marynarza ...

Witam po dłuższej przerwie , troszkę już udało mi się ogarnąć ten przeprowadzkowy bałagan więc chcę Wam pokazać , że nie próżnowałam przez ostanie dwa miesiące :)
Wykańczanie mieszkania to  ogromna lekcja pokory i kompromisu , tu chylę czoła dla tych co budowali i wykańczali całe domy.
Dziś chcę pokazać Wam tylko kilka zajawek z pokoju Antosia , bo w nim jest chyba najwięcej zrobione.
Mebelki jak pokazywałam we wcześniejszych postach odnawialiśmy sami z mężem , łóżeczko to też wersja przerobiona kupując ze szczebelkami łóżeczko kupiliśmy takie , które miało  funkcje przerabiania na tapczanik - wymagało tylko zmiany koloru i dorobienia oparcia , bo materacyk uciekał. Reszta dekoracji sukcesywnie zbierana. :)

 Nawet misiu dostał pirackie wdzianko , żeby pasował do charakteru pokoiku.

 Stary kufer również wylądował u Antosia , świetnie się sprawdza jako skrzynia na klocki w końcu wszystkie mieszczą się w jednym miejscu.

Jedna ściana pokryta została tapetą firmy RASCH , przypadkiem wypatrzyłam ją w  OBI z katalogu Bambino 2013, niesamowite cudeńka mają. Poniżej podałam link. W siedzisku wymieniłam materiał oryginalnie był biały , a ten zakupiłam na pchlim targu jako lambrekin. :)

Resztę pokaże kiedy indziej.
Bałam się , że synkowi będzie ciężko przenieść się z naszej sypialni do swojego pokoju , a tu totalne zaskoczenie w ogóle do nas nie chce przychodzić .  Mówi , że w jego pokoju fajniej. I to jest dla mnie najlepsza nagroda , że opłacało się włożyć tyle pracy  .


Tapety firmy Rasch (klik) , zdjęcia pochodzą z katalogu Bambiono 2013 robione komórką więc troszkę koślawe ;) , może dla której z Was też staną się inspiracją.



A tu nasz salonik i namiastka tegorocznej choinki. Musiała być malutka , by móc wziąźć ją pod pachę w trakcie przeprowadzki. Jest jeszcze dużo rzeczy do skończenia , ale po malutku , po malutku  jakoś idzie :)

  A tu zaległe moje poczynania robótkowe :
- Standardowo lawendowa zawieszka dla koleżanki Kasi

- i taka Pamiątka Chrztu Św. W grudniu spotkał mnie zaszczyt bycia  mamą chrzestną , więc chciałam zrobić coś wyjątkowego dla Marcelka , do późna w nocy jeszcze krzyżykowałam żeby zdążyć na czas , nawet zdjęcia nie zdążyłam zrobić ( tu podziękowania dla Kajki :)


na dziś już kończe pozdrawiam Was serdecznie .

23 stycznia 2012

Ponowne losowanie candy

Witam ponowie, niestety Emma nie odpisała na moje maile , dałam jej szansę do niedzieli więc ze spokojnym sumieniem robię ponowne losowanie.

A szczęśliwym zwycięzcą została :

nr . 44

Bree pisze:
Fantastyczny zestaw, chetnie sie pisze na candy, pozdrawiam :)

czyli Bree z bloga BreeVintage

Numerki na bieżąco były  korygowane i  z moich poprawek wychodzi Bree.

Gratuluję i czekam na maila z adresem przesyłki  ( jucha59@poczta.fm)


Powtórzę jeszcze informację ,że przydasie wylosowała Kasia z bloga " Zjawa ciągła światła białego.

Kasiu paczuszkę wyślę w tym tygodniu , bo czekałam na maila od Emmy , żeby nie latać na pocztę dwa razy.

Dziękuję wszystkim za zabawę i mam nadzieję , że to już ostatnie losowanie.

16 stycznia 2012

Jeszcze raz wyniki candy.

16-01-2012r.

Jeszcze raz publikuje tego posta, nie mam pojęcia co się dzieje , bo caly czas nie pokazuje wszystkiego.
Zobaczymy teraz :


Strasznie Was przepraszam za opóźnienie w losowaniu , ale jestem  w trakcie przeprowadzki i nadal mieszkam na kartonach odcięta od netu , ale już się poprawiam więc żeby nie przedłużać komentarzy - było 190 a generator wylosował .....



liczba 52 czyli   : Emma  z bloga  Pasje Emmy

Emma pisze...





52. piękny ten kubek