9 czerwca 2014

Pirackie przyjęcie urodzinowe

Kolejny rok za nami i kolejne urodziny Antosia, tym razem 6 urodziny postanowiliśmy uczcić wyprawiając pirackie przyjęcie . Pierwszy raz  robiłam kinderbal dla dzieciaków , ale chyba nie było tak źle, bo dzieciaki wychodziły zadowolone.
Solenizant sam wybrał listę  gości , więc z góry przepraszamy rodzinę  :) , ale Antoś zaprosił dzieci z którymi spędza najwięcej czasu czyli dzieciaki z klasy i sąsiadki.

Stroje pirackie nie były obowiązkowe, ale dzieci przyszły super poprzebierane.
To nasz mały pirat jeszcze bez brody :)


Zaproszenia były w formie map ze skarbami,

a w środku była taka treść.
Jeżeli chodzi o dekoracje, nie udało mi się zrobić wszystkiego co zaplanowałam , ponieważ moja drukarka nie chciałą ze mną współpracować , ( nie drukowałą czerwonego koloru) więc większość dekoracji i gadżetów kupiliśmy tu :
http://congee.pl


Darmowe grafiki z których nie udało mi się skorzystać , ale może się komuś przydadzą więc podaję linki
1)czerwono-czarne (klik)



2) granatowo-czerwone (klik)


3) i takie czerwono - czarne (klik)

4) te grafiki można pobrać tu (klik)


5) grafiki z niebieską kolorystyka znajdziecie tu (klik )





A to już moje babeczki -flagi , które ja wykorzystałam do swoich babeczek znajdziecie tu: (klik)


Czekoladowe babeczki ozdobione były rozgwiazdami z masy cukrowej ,  a waniliowe miały zrobione muszelki i rozgwiazdy z masy marcepanowej , no i jeszcze były fale zrobione z kremu budyniowego posypanego cukrem zafarbowanym niebieskim barwnikiem spożywczym.


Jeżeli chodzi o menu to zamiast zwyczajnych kanapeczek zrobiłam bułeczkowego węża, przepis znajdziecie tu (klik). Były też kruche babeczki z owocami.



Złoto piratów - czyli skrzydełka kurczaka w panierce z płatków kukurydzianych.






Owocowe szaszłyki , ja użyłam truskawek , bananów, winogron, mango i nektarynek.


Był jeszcze drugi stół ( zapomniałam pstryknąć foto) na którym stały jeszcze osobno owoce, chrupki, popcorn, paluszki i soczki.

Tort czekoladowo- truskawkowy  oczywiście w kształcie pirata , pierwszy raz robiłam tort z masą cukrową , ale wyszedł całkiem fajnie. Dzieciakom się podobał i każdy koniecznie chciał zjeść nos.


Upiekłam też kruche ciasteczka, zrobiłam je z przepisu na mazurek (klik) tylko zwiększyłam ilość masła do 200  g i  proporcjonalnie  zwiększyłam resztę składników. Masę cukrową zrobiłam z tego przepisu (klik) , tylko oczywiście nie przeczytałam dobrze przepisu i dałam za dużo wody i zamiast 800 g cukru , musiałam dać prawie 2 kg ,żeby miało odpowiednią konsystencję. :) Barwniki kupiłam na allegro.


Każdy gość wychodząc otrzymywał takie pirackie ciasteczko.


A tu już nasza wesoła załoga :)
Zabawę zaczęliśmy od zrobienia pirackich tatuaży i pomalowania buzi .


Potem w ruch poszła piracka mapa i gra -, każde dziecko dostało naklejkę kufer ze swoim imieniem , i to które  z zasłoniętymi oczami przykleiło swoja naklejkę jak najbliżej znaku " X", wygrywało.


Bawiliśmy się też w "wyspy" , każde dziecko dostało kartkę z wyciętym kształtem wyspy i naklejonymi pirackimi naklejkami, każdy musiał narysować groźnego pirata. Za najładniejszy rysunek , były nagrody , a ponieważ wszystkie rysunki były piękne więc wszystkie dzieci dostały drobne upominki. Potem ułożyliśmy wyspy w kółeczku , i tańczyliśmy do pirackich piosenek, gdy muzyka przestawała grać trzeba było szybko wskoczyć  na jakąś wyspę ,oczywiście za każdym razem jedna wyspa zostawała zabierana.


Bawiliśmy się też w szukanie skarbów , w domu i ogródku  były poukrywane buteleczki z karteczkami , gdzie trzeba szukać kolejnej wskazówki , żeby znaleźć skarb.
W buteleczkach były o takie wskazówki np.

" Tam wesoła jest zabawa,
bo piach sypie się z rękawa,
to nie plaża ,
czy już wiecie ,
gdzie piaskową bakę sklecisz"

albo

"Rozejrzyj sie wokoło,
 gdzie muzyczka gra wesoło.
By usłyszeć pioseneczkę ,
musisz pokręcić korbeczkę.
Tuba da ogromny huk,
a Ty zbóju bierz swój łup"

Pierwsza butelka  była na stole , druga w kołysce, kolejna była w wannie , potem w piaskownicy   , następna w piekarniku , ostatnia w tubie patefonu, która prowadziła do wielkiego kufra z klockami gdzie był ukryty mniejszy kuferek z dukatami, pirackimi siateczkami oraz karteczką .

"Brawo, gratulację zabawa skończona,
świetną robotę każdy pirat wykonał,
a żeby teraz każdy miał swój skarb ,
bierz siateczkę i w piniatę wal."

Podpisaliśmy siateczki i poszliśmy rozwalać piniate.


I tu było najwięcej frajdy , dzieciaki naśmiały się . Piniata też miała być piracka ,ale synuś poprosił o angry birdsa , więc mama spełniła życzenie. Pierwszy raz robiłam piniatę , zamiast na balonie zrobiłam na piłce do skakania więc piniata wyszła dość spora.
Poniżej link do strony z wydrukami twarzy i innymi pomysłami na przyjęcie z angry birdsami.


Bawiliśmy się też w przeciąganie liny, rozbijanie baniek mydlanych mieczami, " ogonki" , był też i mecz piłki nożnej, dziewczynki kolorowały pirackie kolorowanki, graliśmy też w grę , która polegała na ustawianiu piratów na bujającym się statku .


Oczywiście były też prezenty ( za które jeszcze raz wszystkim gościom dziękujemy) i czas dla dzieciaków by mogły rozpakować i pobawić sie nowymi zabawkami.


3 godz. zabawy minęły bardzo szybko,
 Tu specjalne podziękowania dla męża ,który pomagał mi zabawiać małych piratów , oraz dla mojej mamy , która dzielnie opiekowała się młodszym synkiem , który jest jeszcze za mały na pirackie zabawy.


5 kwietnia 2014

Igorek

Muszę w końcu Wam pokazać moje małe Słoneczko dokładnie dwa miesiące temu 05.02. o godz. 9:20 pojawił się na świecie nasz Igorek Ignacy.
waga : 2650 g
i wzrost : 52 cm
Niestety strasznie mu się śpieszyło i urodził się w 36 tygodniu , dlatego musiał na klika dni trafić do inkubatora , ale teraz jak już widać nasz maluch  szybko nadrobił zaległości i jest okrąglutki jak na bobasa przystało.

Tutaj z bardzo dumnym starszym bratem . Antoś cudnie opiekuje się młodszym braciszkiem i na razie jest tylko radość i mam nadzieję , że tak zostanie.

Moje dwa kochane chłopaki , widać jaka chudzina to była.



W prawdzie mamy już Wielkanoc za pasem , a ja tu Boże Narodzenie pokazuję , ale umknęły mi te zdjęcia , a blog to taki nasz domowy pamiętnik , więc muszę je pokazać.
Antoś w zeszłym roku zagrał króla w  szkolnych jasełkach , dwa lata temu w przedszkolu był aniołkiem i też pięknie recytował swoją rolę.
 Uszyłam naszemu królowi  strój -w prawdzie nie widać go w całej krasie , bo pod spodem jest jeszcze złota sukmanka i fioletowe " pantalony", a korona to dzieło taty .
I rola Antka:
" Witam Ciebie królu Dziecię urodzony w żłobie,
Gwiazda mnie do Ciebie prosto prowadziła ,
złoto w darze Ci przyniosłem , Dziecineczko miła "

Były jescze życzenia , które dzieci składały razem i mnóstwo kolęd , które z resztą Antoś dalej cały czas śpiewa :)
Igorek jeszcze grzecznie w brzuchu  mamy;)


Po jasełkach była wigilia klasowa , my z Antosiem upiekliśmy babeczki reniferowe. 


..całe stado babeczkowych reniferków , które bardzo spodobały się dzieciom  i nie tylko...


Z dekoracji wyjęliśmy większość zeszłorocznej produkcji , ale za to powstał nowy wianek do kuchni , który w sumie może być całoroczny , bo to w końcu same przyprawy i jabłuszka.dlatego go pokazuję.

Wystarczy styropianową obręcz owinąć wstążką i kleimy klejem na gorąco po kolei co tam mamy  :)


Niestety nie mam teraz za dużo czasu ani na szycie ani na blogowanie, ale mam nadzieję ,że to niedługo się troszkę zmieni ( może  jak Igorek przestanie jeść co 2 godz.)

Dlatego życzę wszystkim Wesołych Świąt i zapowiada się , że w tym roku jednak jajka będziemy święcić bez śniegu .

pozdrawiam i do następnego  :)

4 stycznia 2014

Pokój małego marynarza -cz. III

Post ten czeka na pokazanie chyba już od trzech miesięcy , więc zanim się zdezaktualizuje, pokaże kilka drobiazgów do pokoju chłopięcego , może którejś z szyjących mam się spodobają .
Powstały kotwice , które zawisły na koszach wiklinowych , uszyłam również worek do szkoły z motywem kotwicy .


Oj dużo cierpliwości , a przede wszystkim bardzo drobnego ściegu wymaga przewrócenie kotwic po uszyciu na prawą stronę .
Schemat dla chętnych.


Dla ułatwienia sobie szycia-  na worku aplikacja z filcu.


Jakiś czas temu dostaliśmy też od cioci Beatki  śliczne pirackie wieszaczki :)
Bardzo dziękujemy :)


Po roku czasu wykończenia doczekało się i koło ratunkowe , które  czekało na nowy  pokrowiec, ale  w końcu doszłam do wniosku , że to nie na moje umiejętności krawieckie i poszłam na łatwiznę odświeżając je biała farbą akrylową , tak jest bardziej autentycznie ;)  Czerwone paski i literki wycięte z bawełny i przyklejone za pomocą kleju do tkanin.

Przy okazji dziękujemy cioci Kaji i wujkowi Maćkowi za przytachanie tego koła z wczasów , oczywiście za zgodą panów ratowników , było w takim stanie, że i tak go nie używali.
Tak więc mamy bardzo autentyczną dekoracje i kto wie ile żyć uratowało :)
Maskonury uszyłam już dawno i pokazywałam je tu (klik).




Wykończenia doczekała się też drewniana skrzynka w której trzymamy klocki , ale pełni ona też funkcję stolika nocnego. Drewno lekko przesmarowane farbą akrylową i naniesione z serwetki motywy morskie, sznur przyklejony za pomocą gorącego kleju i doszyłam jeszcze do tego kilka bawełnianych rybek i ta tam gotowe.Sznur jeszcze czeka na jakiś ładny węzeł , ale to już robota dla tatusia.

Schematu na rybki nie umieszczam bo machnęłam od ręki , ale jakby ktoś był zainteresowany mogę wrzucić skan.


Dzięki skrzynce nasz synuś nie spada już z łóżka :)


Za jakiś czas pewnie znowu pokażę pokój Antka tylko tym razem będzie już dostosowany dla dwóch chłopców.

Pozdrawiam wszystkich moich wiernych podczytywaczy i do następnego posta :)

2 stycznia 2014

Kornelka i literkowe zawieszki.

Żeby znowu nie zaczynać od tłumaczenia dlaczego tak długo mnie tu nie było  szybko, przejdę do sedna.

Od miesiąca jest już na świecie moja siostrzenica , a ja nie zdążyłam się jeszcze Wam pochwalić.

Oto Kornelia :





Zdjęcie świeżutkie , bo dziś przesłane przez mamusię w pierwszą miesięcznicę :)

Ciocia tradycyjnie jak dla wszystkich nowych członków rodziny  uszyła zawieszki z imieniem , tym razem było cukierkowo,  bo to w końcu dla małej Królewny .




Do kompletu powstała jeszcze podusia do wózeczka  , ale czeka aż ciotka łaskawie troczki doszyje :)


Ponieważ zostały nam jeszcze 2 miesiące do pojawienia się naszego drugiego synka , to  pomału zaczynamy  się  przygotowywać i uszyłam pościel i powłoczki do kołyski .


Kończę na dziś i ponieważ nie zdążyłam umieścić posta ze świątecznymi życzeniami to chciałam Wam życzyć WSZYSTKIEGO DOBREGO W NOWYM ROKU .

 buziaki

Justyna