Lato uciekło , a ja zdałam sobie sprawę, że ja jestem daleko w polu z odnawianiem mebli .
Mój "Żabi Szyk " (-tak nazwał ten styl mój mąż :)- to przez tą wszech obecną zieleń ) zamieniłam na biel. Mebelki pokazywałam wcześniej o tu (klik), pytając Was o radę , ponieważ docelowo szafki mają trafić do pokoju Antosia . Zadanie okazało się nie takie proste , wcześniej meble malował mój mąż i nie uprzedził mnie ,że pod zieloną warstwą kryje się jeszcze kilka niespodzianek. Na szczęście jest teraz tyle preparatów na rynku , które pomagają w pracach ,chociaż kosztowało mnie to małe zatrucie pokarmowe i straszą migrenę . Szafka okazała się oporna przy kładzeniu nowej farby , w miejscach gdzie doczyszczona został do samego drewna farba po prostu się wchłaniała, przy 10 warstwie już chcieliśmy sobie odpuścić, ale w końcu drewno przestało pić tyle :). Szafka nie jest jeszcze całkiem skończona, bo cały czas się zastanawiam czy nie wmontować jej w drzwiczki jakiejś maty ratanowej albo bambusowej ,żeby jakoś bardziej do morskich klimatów nawiązać.
Tu prace w trakcie i mój znikający " Żabi Szyk " :)
Takie obdrapańce tez mi się podobały .
Po ponad rocznej przerwie doczekały się ukończenia moje segregatory , które zakupiłam w IKEI.
Podobały mi się drewniane , ale w końcu kupiłam tekturowe , bo cena dużo bardziej przystępna, a po pomalowaniu nie widać różnicy.
Troszkę farby akrylowej , masy podkładowej , obowiązkowo koronki i mam już gdzie przechowywać swoje papierzyska , bo co rusz drukuje jakieś nowe wzorki do xxx albo wykroje , a potem szukam po wszystkich teczkach , a tak bynajmniej będą w jednym miejscu.
Etykietki postarzane esencją herbacianą i fusami od kawy. Mojemu synusiowi najbardziej podobał się ten z etykietą kredyt (powstał by oswoić się z myślą posiadania go przez najbliższe 30 lat -takie czasy bo kto teraz go nie ma ? ). Antek powiedział , że tamte dwa jakieś smutne :)
Pozdrawiam Was póki co ciepło i słonecznie :)