11 czerwca 2013

Kolejny spóźnony post

Choćbym nie wiem jak się starła, to nie wiem jak to zrobić, żeby częściej  zamieszczać posty,  a nie taki przegląd miesiąca wrzucać . Nie bardzo mogę pokazać coś z moich robótek , bo mam kilka rzeczy rozgrzebane i nie mogę ich jakoś skończyć  , ale ma nadzieje ,że następny post będzie już bardziej robótkowy.
Zaczął się już mój długo wyczekiwany sezon truskawkowy , więc cieszę się ogromnie , a przy okazji trochę chłopięctwa. Jakiś czas temu udało mi się kupić taki mój wymarzony emaliowy durszlak i to jaki:  biały w czerwone kropeczki.
A co najbardziej cieszy owoce z własnej grządki , mamy ich niewiele,  ale pierwsze pokazały się już w połowie maja , więc Antoś może się cieszyć poziomkami  i truskawkami z przydomowej grządki.

Zeszło roczny sezon zimowo -jesienny obfitował u nas w różnorakie infekcje gardłowe , więc w tym roku postanowiliśmy się troszkę lepiej przygotować i przyrządziliśmy miodek z mniszka i syropek z młodych pędów sosny. Przyniosłam nawet od taty książkę  Poradnik Zielarza i studiuję go namiętnie , może uda mi się zrobić jakiś odrębny post na ten temat , bo naprawdę super  informacje zawiera .

Przepis na miodek -syrop z sosny znajdziecie : tu (klik) , a na miodek z mniszka tu (klik). Ja robiłam dwie wersję miodku z mniszka jedną wzbogaconą cytryną z goździkami i ta wersja  chyba bardziej mi smakuje.
Teraz czekam na kwiaty czarnego bzu , żeby zrobić z nich syrop i tu skorzystam z przepisu z bloga Bea w kuchni (klik). Na sok z owoców czarnego bzu  raczej się  nie zdecyduję mam przykre wspomnienia z dzieciństwa :) , ale może za to jesienią uda mi się zrobić jeszcze sok z rokitnika , mama też nam go dawała jak byłyśmy małe tzn. " złoto Syberii" - świetne źródło vit. C. i nie tylko.



Tu mała zapowiedź mojego ogródka ziołowego , strasznie podobały mi się skrzynki z bieloną wikliną , fajne znalazłam na stronie "westing.pl" , ale cena była zaporowa  , bo za 2 skrzynki chcieli 300 zł , niby hiszpańskie cudo . Dla mnie cena nie do przyjęcia więc pojechałam na moją niezawodną giełdę kwiatową i co.... kupiłam dokładnie takie same  tylko ,że kosztowały 20 zł za sztukę , a nie 150 i oczywiście produkcja była chińska .

Skrzyneczki pomimo tego, że produkcja chińska przeszły pomyślnie testy wytrzymałościowe zorganizowane przez Antosia i Megi i teraz rosną w nich nasze zioła . Jak tylko skończę tabliczki  ( które robią się od miesiąca :) )  to na pewno je wam pokażę.

W maju mieliśmy też troszkę uroczystości rodzinnych , ale większość nie zdążyłam obfocić , więc tylko małe zajawki.


Maj to też święto mam , ja dostałam od synka śliczne białe róże dorzuciłam jeszcze do nich firletki , uwielbiam takie połączenie polnych kwiatów z dostojnymi różami.
Oczywiście były jeszcze występy w przedszkolu , ja to jestem ten typ mamy co ma oczy w mokrym miejscu i wzruszam się niesamowicie oglądając mojego synka . Był też śliczny prezent w postaci magnesika z różami pomalowanymi przez synusia.

Kończę na dziś i postaram się skończyć coś z tych moich rozgrzebanych robótek ,żeby w następnym poście już pokazać coś robótkowego.

Buziaki

27 maja 2013

5 urodziny Antosia

Dziś wyjątkowy post,   bo dedykowany mojemu synusiowi.  5 lat temu 27-05-2008 roku o godz. 21 : 30 przyszło na świat moje największe szczęście , mój upragniony, wyczekany Antoś.
Strasznie ten czas uciekł , dopiero co był mały bobas , a tu już mądry , wrażliwy chłopczyk.
Zrobiłam kolaże z każdego roku , część zdjęć przewija się przez bloga ,  to taki nasz  THE BEST OF ANTOŚ 2008-2013.







WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO SYNKU  !!!!
BARDZO  CIĘ  KOCHAM !!!!
                                                                     MAMA

26 kwietnia 2013

Wiosenny mix.

Znowu zabrakło mi czasu na nowe posty  , więc dziś taki mały misz masz, wszystkiego po trochu.
Zaczniemy kulinarnie . W zeszłym tygodniu Antoś miał w przedszkolu Dzień Indyjski , a ja jakiś czas temu przeżywałam fascynację kuchnia indyjską , dlatego przygotowaliśmy dla dzieci z przedszkola słodkie pierożki nadziewane kokosem - KARANJI. (  dla chętnych przepis poniżej ).


Przepis pochodzi z książki " szczypta smaku ... Indie" przepisy Priya Wickramasinghe i Carol Selve Rajah ze świetnymi fotografiami  autorstwa Janson'a Lowe ( Indie) i Alana Bensona (potrawy). Książka jest naprawdę świetna kupiłam ją kilka lat temu za jakieś 9,90 zł w jakimś supermarkecie.

Karanji - słodkie pierożki

Ciasto :
- 225 g mąki
- 4 łyżki oleju lub ghee ( masło klarowane)
- szczypta soli
- 5 łyżek ciepłej wody 
Nadzienie : 
- 10 strączków kardamonu ( my zrobiliśmy bo to dla dzieci i nie  chciałam przedobrzyć z aromatami)
- 100 g cukru
- laska  cynamonu (5 cm)
- 150 g kokosa świeżego startego , lub suszonych wiórków kokosowych ( ja robiłam z podwójnej porcji , więc zrobiliśmy pół na pół )
- 200 ml  wody ( my daliśmy mleko ze świeżego kokosa i do 200 ml uzupełniliśmy krowim mlekiem)
Dodatkowo :  olej do głębokiego smażenia

Przepis na ok. 30 pierożków


Mąkę  i sól przesiewamy do miski .Wlewamy olej i zagniatamy z mąką placami , do momentu uzyskania  konsystencji bułki tartej . Stopniowo dodajemy  5 łyżek ciepłej wody i mieszamy. Przekładamy na blat oprószony mąką  i ugniatamy przez 5 min. , aż ciasto stanie się  miękkie i elastyczne.

Aby przygotować nadzienie , należy wyjąć nasiona ze strączków kardamonu i utłuc w moździerzu lub zmielić. Do rondla o grubym dnie  wlać 200 ml  wody ew. mleka , dodać cukier oraz cynamon i podgrzewać , aż cukier się rozpuści. Doprowadzić do wrzenia, dodać kokos , zmniejszyć ogień i gotować, mieszając  , do odparowania płynu. Masa nie powinna być całkiem sucha. Zdjąć z ognia , dodać kardamon i odstawić do ostygnięcia.

Na oprószonym blacie rozwałkować 1/3 części ciasta na placek o średnicy 28 cm.Wyciąć  z niego 10 krążków o średnicy 8 cm. Na każdym ułożyć po 1/2 łyżki nadzienia , brzegi zwilżyć wodą i skleić, formując półkola.

Do rondla  lub patelni o grubym dnie wlewamy olej  i rozgrzewamy na tyle , by mały kawałek ciasta wypłynął na powierzchnię w kilka sekund. Pierożki wkładać do oleju partiami i smażyć 30- 60 sekund do zrumienienia. Przewrócić na drugą stronę i poczekać ,aż się zrumienią .Wyjąć z oleju  i przełożyć na metalowa podstawkę  .Po 5 minutach odsączyć na papierowym ręczniku . Po ostudzeniu przechowywać w szczelnym pojemniku przez 1 tydzień.

Jeżeli nie jesteście miłośnikami smażenia na głębokim oleju można pierożki upiec też w piekarniku , tylko trzeba pamiętać o odwróceniu. 
Moje pierożki były też mniejsze niż w oryginale , ale to tylko dlatego ,żeby łatwiej było jeść maluszkom .

Pierożki są przepyszne więc zachęcam do weekendowego wypieku i życzymy smacznego .


Muszę jeszcze wspomnieć o czymś , bo blog stał się swoistym domowym pamiętnikiem , a to  wydarzenie  na długo pozostanie w mojej głowie. Po raz pierwszy pozwoliłam mojemu synkowi smażyć coś na gorącej patelni , Antoś był strasznie dumny z siebie i z pełną powagą zapytał : " Mamo czy Jamie ( czyt. Jamie Oliwer) daje masło klarowane do indyka ". Z sypialni było słychać tylko śmiech męża . No tak kolejny spaczony . Więc jak same widzicie mój synek całkiem niezłe wzorce kulinarne sobie wybiera .


Znalazłam jeszcze kilka fotek z naszej wielkanocnej produkcji , nie pokazałam ich wcześniej , dlatego ta dam - pokój Antka . Wiem ,że w chłopięcym pokoju  nie wypada wieszać różowych pisanek i ptaszków , ale właśnie takie mają być te święta kolorowe , nawet jeżeli za oknami śnieg :)  Oj ciężko był w tym roku znaleźć brzózki z rozwiniętymi listkami.




Dla fanek sówek pokazuję  jakie  cudeńka można , teraz kupić w PEPKO , są jeszcze w kolorze różowym i zielonym.


A to główny powód , dla którego nie ma mnie tu zbyt często : WIOSNA .
W końcu można pogrzebać w ziemi  i cieszyć się pierwszymi wiosennymi kwiatkami.



 To taki nasz mały wiosenny żarcik . Jak widać Antoś pomaga mamie we wszystkim , sadzimy kwiatki warzywa i sprawdzamy  ile jeszcze pomieści też nasz biedy maleńki ogródek . Jako ,że każda wariatka ma swego kwiatka - mam go i ja :)

Mam nadzieję ,że dotrwaliście do końca .

ŚLEMY WAM  KOLOROWE , SŁONECZNE , PEŁNE DOBREJ ENERGII  POZDROWIENIA  i życzymy miłego DŁUUUUGIEGO WEEKENDU .

28 marca 2013

Wielkanocne drzewka i wianki

Z góry  Was przepraszam za ilość zdjęć , ale nigdy nie mogę się zdecydować , które wybrać .
W zeszłą sobotę udało mi się wyrwać na małe zakupy na poczet przyszłej premii , którą obiecał mi szef  (mam nadzieję ,że dostanę , bo jak nie to dziura w budżecie domowym jak nic :) ) i zamiast fryzjera czy jakiś nowych fatałaszek to ja co - kierunek giełda kwiatowa :)
Z zakupionych materiałów wymodziłam: 2 wianki i dwa drzewka .


Do salonu miało być biało -  różowe drzewko , ale ponieważ nie udało mi kupić ładnych różowych róż to jest łososiwo -białe z fioletowymi akcentami i kilkoma kwiatkami zielonej hortensji .Przy okazji się pochwalę jeszcze moją nową paterą w końcu udało mi się dokupić do mojego serwisu z Ćmielowa , kupiłam jeszcze kilka strasznie potrzebnych rzeczy , ale to już innym razem ( bo jeszcze mąż przeczyta i dopiero się będę tłumaczyć , a tak standardowa gadka " przecież to stare jest " :) )


Drzewka powstały na bazie styropianowych kul  . Kwiatki klejone klejem na gorąco. Kosztowało mnie to dwa poparzone palce , ale efekt jest zadowalający.



Drugie drzewko miało być takie bardziej  glamur :) i trafić do sypialni . Powstało z fioletowych i zielonych kwiatków hortensji , kwiatków jabłonki , naturalnych przepiórczych jajeczek ( wbijałam wykałaczki a potem na nie naklejałem jajeczka ) , no i fioletowych akcentów.



Oczywiście nie obyło się bez moich ciekawskich pomocników :)


 Drzewko już w sypialni , teraz patrząc na zdjęcie stwierdziłam ,że muszę zmienić doniczkę na jakąś ciemniejszą , biała nie bardzo tu pasuje.


Na koniec moje wianki , powstały dwa bardzo podobne . Jeden wisi w przedpokoju , a drugi trafił na drzwi wejściowe. Miały  być takie  bardzo wiosenne dlatego użyłam tylko wiosennych kwiatków : szafirków , stokrotek , anemonów, i gałązek jabłoni.





 Ten na drzwiach rożni się tylko tym ,że ma jeszcze anemony i dodatkowe małe gniazdko :)


Korzystając z tego , że to pewnie mój ostatni post przed świętami chciałam Wam złożyć serdeczne życzenia :
                   
 Miłości, która jest ważniejsza od wszelkich dóbr,
 zdrowia, które pozwala przetrwać najgorsze.
Pracy, która pomaga żyć.
Uśmiechów bliskich i nieznajomych, które pozwalają lżej oddychać
 i szczęścia, które niejednokrotnie ocala nam życie
                                                                                              
                                                                                                       Justyna



25 marca 2013

Świąteczne zajączki , ptaszki i baranki

Dziś u mojego synusia w przedszkolu był kiermasz świąteczny , można kupić ozdoby robione przez dzieci i oczywiście takie przy których pomagali rodzice. Ponieważ za zarobione pieniążki dzieci potem jadą na wycieczkę więc i my z Antosiem przekazaliśmy kilka naszych szyjątek . Antoś oczywiście pomagał wypychać te większe , ale to zawsze nieoceniona pomoc.

Były króliczki .Ogonki zrobiliśmy z małych pomponików.


 Schemat dla zainteresowanych .


 I gąska -  myślałam, że uda  mi się więcej ich  uszyć , ale niestety maszyna nie chciała już współpracować :)


Oddaliśmy też kilka ptaszków z naszej domowej masowej produkcji .


Były też owieczki, ale niestety nie potrafiliśmy się rozstać z nim i zamieszkały już w Antosiowym pokoju.
Poniżej schemat dla zainteresowanych . Schemat  oczywiście pochodzi  z sieci, ale nie potrafię odtworzyć źródła.


To już mała zapowiedź następnego posta , czyli moje wianki i drzewka wielkanocne .


Na dziś koniec przekazu , pozdrawiam serdecznie i do następnego razu :)

21 marca 2013

Pierwszy dzień wiosny ? Ciekawe gdzie ?

Dziś na przekór zimie  . Mamy pierwszy dzień wiosny , a tu śniegu po kolana.
Robiłam babeczki jakiś czas temu na konkurs ogłoszony na blogu Małgosi  " pieprz czy wanilia " nie udało się niestety wygrać , ale konkurencja była bardzo silna :)
To taka moja mała tęsknota za latem. Dla chętnych przepis poniżej .


Moja marcepanowa rozgwiazda  w całej okazałości , bez kremu tez fajnie wyglądały.




 Babeczki orzechowe z serkiem ricotta

Składniki na 12 szt. :
200g mąki
100g cukru
2 jajka
pół  szklanki oleju
pół szklanki maślanki lub jogurtu naturalnego
pół szklanki zmielonych orzechów laskowych
2  łyżeczki proszku do pieczenia
½ łyżeczki sody
1 cukier waniliowy

Krem:
50g masła
200 g sera risotta
4 łyżki cukru pudru

Do dekoracji:
brązowy cukier
kandyzowane wiśnie
ew. masa marcepanowa do zrobienia rozgwiazd


Standardowa najpierw mieszamy wszystkie suche składniki , potem dodajemy do tego zmieszane mokre składniki . Miękkie masło miksujemy z cukrem i stopniowo dodajemy serek. Gotowy krem na babeczki  ( oczywiście można szprycą żeby było elegancko ) , posypujemy brązowym cukrem , na wierch dorzucamy wisienkę lub dłubiemy z masy marcepanowej rozgwiazdę i ta tammm gotowe :)
A zapomniałabym można jeszcze dorzucić chorągiewki zrobione z wykałaczek i samoprzylepnych wycinanek  i w środku zimy mamy letnie babeczki :)




Jakby komuś się podobały to grafiki poniżej bez loga :)




Na koniec moje kochane słodziaki :)


W następnym poście już będzie bardziej świątecznie , bo szyją się baranki , ptaszki i zajączki więc do następnego ;)