31 lipca 2012

Woreczki na bieliznę

Witam Was serdecznie , już myślalam ,że w tym miesiącu nie dam rady zamieścić żadnego posta , ale jakoś się udało . Nie to ,że nic nie robię , tylko jakoś brak czasu by usiąść do komputera.
Z racji zbliżających się imienin cioci Mirki musiał na prętce powstać prezent ,a że czasu było mało to zamiast wyszywać to użyłam kleju do tkanin i tak oto powstały dwa woreczki na bieliznę lub bikini :) jak kto woli :)
Dla zainteresowanych schemacik - wykrój poniżej.







A tu już moja tradycyjna metoda pakowania "na cukierasa" :) , w środku jeszcze była śliczna krateczkowa filiżanka , ale zpomniałm zfotografować.



A na sam koniec zdjęcia z serji " Jak mi dobrze : ) "




Moje ulubione zdjęcie ... i jak tu ich nie kochać.
To co pozwala ze sobą robić Antosiowi nasza kotka i jak dużo cierpliwości ma dla niego jest naprawdę niesamowoite.


pozdrawiam Was serdecznie

Ps .W następnym poście będzie o niciaku który po roku doczekał się nowego wcielenia.

20 czerwca 2012

Ko , ko , ko EURO spoko :) ...

Witam Was kochani , znowu po dłuższej przerwie ,  troszkę mam Wam do pokazania, ale postaram się to zrobić w telegraficznym skrócie :) Dzisiejszy tytuł posta oczywiście proszę potraktować troszkę z  " przymrużeniem oka  "  :)
Zacznę od kurek ,  inspiracją stała się kurka uszyta przez kuzynkę Beatkę .Tak mi się spodobała jej kurka , że musiałam mieć też taką. Stwierdziłyśmy , że w dobie przeboju " Ko, ko , ko EURO spoko " trzeba było szyć białe kury w czerwonych gaciach i byłby super gadżet , a jak nie to zawsze można podciągnąć , że to " nasze orły "  ;)
Kurki uszyłam dwie i niestety żadna nie zagościła na dłużej w mojej kuchni , powędrowały do cioci jako prezent na 60 -urodziny . W oryginale tildowe kurki mają korony , ponieważ u nas są trudno dostępne to odgapiłam od Beatki i uszyłam czepki  (szklanka -  wycinamy dwa kółka,   obszywamy , wywracamy i fastryga dookoła , którą potem ściągamy ) . Ponieważ drukując wykrój coś nakręciłam i wyszły mi troszkę większe niż w oryginale, to zamiast nóżek z patyków do szaszłyków użyłam , gałązek wierzby , bo mam ich za oknem pod dostatkiem . Skrzydełka powinny mieć jeszcze przeszycia , ale moja maszyna już wypchanych skrzydełek nie chciała szyć, więc są bez.









A jeszcze przy okazji pochwalę się prezentem jaki dostałam od nowej sąsiadki  , która stwierdziła, że ten dzbanuszek będzie lepiej pasował do mojej kuchni i po prostu mi go dała .

 Once again :  Thank you very much Sonia, I love it :)




26 MAJ DZIEŃ  - DZIEŃ MATKI -  kwiatki dla Mamusi i  Teściowej  , takie same żeby nie było J





27 MAJ - 4 URODZINY ANTOSIA - oczywiście był domowy tort truskawkowy , bo tak  sobie zażyczył Antoś i goście i prezenty i super impreza :) Bardzo wszystkim : DZIĘKUJEMY !!!



Wymarzony prezent Antosia .
Ps. Dziękujemy cioci Kaji i wujkowi Maćkowi za zdjęcia .



I koniecznie muszę pokazać część prezentu od cioci Beatki , przecudna podusia idealnie pasująca do pokoju Antosia , wykonana w technice decupage na tkaninie. Majstersztyk.



I jeszcze raz z bliska .



1 CZERWCA - DZIEŃ DZIECKA -  to moja "kara" za to ,że nie chciałam zagrać ptaszka w przedstawieniu  organizowanym przez Antosia przedszkole ( Panie uśmiały się jak im powiedziałam , że  ja to się jedynie nadaję na jakiegoś tłustego wróbla , ale za to mogę pomóc w dekoracjach ) . Rodzice odgrywali  "Czerwonego Kapturka " dla swoich pociech , a ja w ramach rekompensaty miałam zrobić las na drzwi . Wyszło tak , zdjęcia kiepskie bo z komórki .





8  CZERWCA - ROZPOCZĘCIE EURO 2012

Oczywiście kibicujemy , czapka ta sama tylko człowieczek już całkiem odmieniony :)
Jesteśmy z Gdańska i możemy powiedzieć jedno " GDAŃSK POKOCHAŁ HISZPANÓW, A HISZPANIE POKOCHALI GDAŃSK ." Miasto wypiękniało , a kibicie wprowadzili super atmosferę.






Na koniec , moje ukochane peonie dla Was ,że wytrwaliście do końca posta :) Szkoda , że sezon na nie jest taki krótki .





A co tam  …. Jeszcze raz kurka, oj muszę jeszcze raz uszyć dla siebie.





Teraz już naprawdę koniec , pozdrawiam serdecznie i buziaki ślę .

POLSKA !!! POLSKA !!!! BIAŁO – CZERWONI  ;)

Szkoda ,że już nie gramy .

20 kwietnia 2012

Kolejne króliki i nowy członek rodziny

Witam znowu po dłuższej przerwie , ale jak wszystkim po prostu brak mi czasu , ale do rzeczy :
Wymodziłam kolejnego królika ten był od zajączka dla mojego kochanego siostrzeńca Marcelka jak zwykle wykańczany w ostatniej  , ale się udało . Nawet kolorystyka mi wyszła  wiosenna.


 Drugi różowy króliczek powędrował do Julci z okazji urodzin , podobnego tylko mniejszego dostała już nasza sąsiadka , teraz uszyłam troszkę większego.

 No i najważniejsza wiadomość mamy nowego członka rodziny . Nasz synuś w końcu się doczekał upragnionego kotka ,  a raczej koteczki .
Słodziak nazywa się Maggie i niezwykle milusiński z niej kotek  nie żaden tam rasowiec , a zwykły dachowiec przygarnięty od obcych ludzi.  Pierwsza noc było bardzo ciężka, bo bardzo płakała za mamą , ale teraz nie rozstaje się z nami , śpi  z nami ( a raczej na nas ) je z nami i  chodzi za nami jak piesek . A Antoś jest wniebowzięty , bo zwierzak wniósł tyle radości do domu , że płaczemy czasem ze śmiechu jak bawią  się razem ( tylko te moje biedne firanki i kwiatki ...)

 Prawdziwa księżniczka :)

 Teraz troszkę kuchennie - moje ukochane muffinki , oj  zakochałam się w nich i piekę teraz dojść często.

Taka mała zajawka mojej kuchni , bo w końcu doczekałam się frontów, oczywiście nie obyło się bez niespodzianek i poprawek , największe zaskoczenie było z kolorem który ni jak nie przypomniał tego co zamówiliśmy , teraz też  jeszcze nie jest to co miało być , no ale...
Nie pokaże jeszcze całej , bo nie skończona , nie mam jeszcze uchwytów na razie funkcję uchwytów pełni taśma malarska , okap tez jeszcze czeka na bejcę. Kuchenka malutka ale otwarta częściowo na salon , okazała się całkiem funkcjonalna i mimo to ,że nie mieliśmy na nią jakiegoś specjalnego pomysłu wyszło całkiem fajnie i przytulnie.

 O ile kotek zaadoptował się u nasz szybko , o tyle Antoś w przedszkolu ma straszne trudności . Od kwietnia mój synuś poszedł do przedszkola i jak każda mama strasznie przeżywam poranne rozstania i łzy. Z dnia na dzień jest coraz lepiej , posłuchałam porady kuzynki i wprowadziłam system buźkowy za każdy dzień bez łez jest uśmiechnięta buźka, a za 5 uśmiechnętych buziek jest nagroda. Strasznie się stara by uśmiechniętych buziek było coraz więcej , a mama jest bardzo dumna .


Dzieci tak szybko rosną nawet nie wiadomo kiedy ten czas tak ucieka , mam nadzieje ,że mój synuś jak podrośnie to mnie nie zatłucze za te zdjęcia :)
 Pozdrawiam Was serdecznie i lecę nacieszyć się słonkiem zanim się schowa.  W końcu robi się wiosennie.

14 marca 2012

To takie podziękowanie

Witam
Obiecałam sobie kiedyś , że nie będzie na moim blogu żadnych reklam , ale to sytuacja wyjątkowa :) no i w dobie kryzysu trzeba wspierać rodzinne firmy. Jestem bardzo wdzięczna Panu Prezesowi :) firmy Amber Net  , bo zostawił firmę , zakasał rękawy i przyjechał pomóc nam wykańczać nasze mieszkanko , mało tego - jeszcze brata zabrał. Ogromne dzięki chłopaki za pomoc  , bo nie wiem jakby bez Was udała się przeprowadzka.
A Was moi drodzy  zachęcam do zajrzenia na stronę Amber Netu http://www.ambernet.com.pl/ , to nieduża rodzinna firma zajmująca się głównie wyrobem biżuterii z bursztynu z  nad naszego pięknego morza.
Większość biżuterii to piękne prace autorskie właściciela firmy.Serdecznie zapraszam do oglądania  i oczywiście kupowania :) Może uda mi się jakiś rabacik dla blogowiczów załatwić :)


Mam jeszcze całą listę osób , którym powinnam podziękować za pomoc , ale to będę musiała zrobić już w realu  . W każdym bądź razie serdeczne podziękowania dla całej rodzinki   i nie tylko ;)

Dzisiaj  króciutko , bo nie bardzo mam się czym pochwalić jakoś wena opuściła mnie w ostatnim czasie , a doba  nie chce się wydłużyć , ale za to udało mi zarazić blogowym szaleństwem kuzynkę ,  dlatego zapraszam na blog Ilonki  " Szmaciane cudeńka".
 Zdjęcie oczywiście pochodzi z bloga Ilonki.

Jeszcze muszę jakoś namówić kuzynkę Beatkę , żeby chwaliła się swoimi wytworkami , bo śliczne rzeczy szyje.Kurcze ale mi się zdolna rodzina trafiła ;)
Pozdrawiam serdecznie i idę szukać inspiracji na Waszych blogach.

27 lutego 2012

Tildowe króliki - po raz pierwszy :)

W końcu się odważyłam i uszyłam moje pierwsze  tildowe króliki , no cóż do perfekcji to im jeszcze daaaaaaleko , bo noga każda inna , mordki trochę koślawe , część ubranek ręcznie szyłam to jeszcze ujdą :)  Może by wyszło troszkę lepiej  jakby  mi ktoś  wytłumaczył co zrobić żeby maszyna tak nie zapierniczała , bo ja już delikatniej nie umiem pedału naciskać a ona i tak zapiernicza , że ledwo w zakręty mogę wejść :)
Będę wdzięczna za jakieś sugestie :)
Króliczki musiały powstać dwa obowiązkowo , jeden dla Klarci  drugi  dla Antosia.  Marynarz  oczywiście trafił do pokoju mojego synka  , a  różowy powędrował do  naszej nowej małej sąsiadki . Muszę o tym napisać , bo chyba nie często zdarzają  się takie zbiegi okoliczności , nasz synek miał się nazywać Klara miał odziedziczyć imię po mojej prababci , a że urodzi się chłopczyk do dostał imię po pradziadku Antonim :) Wiecie jakie było moje zaskoczenie jak się dowiedziałam , że sąsiedzi z naprzeciwka mają córeczkę Klarcię :) , raczej nie często spotyka się to imię , a tu jeszcze obok nas :)
Tak więc jako małe wkupne  za czasami tarabaniącą maszynę powstał różowy króliczek dla Klarci , w końcu z sąsiadami trzeba dobrze żyć :)

Jeszcze troszkę proporczyków uszyłam mają być jako dodatek do zasłon , ale to mam nadzieje ,że pokażę niedługo bo czekam jeszcze na stolik z krzesełkami ,żeby pokazać Wam resztę pokoju Antosia.

 Sesja króliczków w kufrze , który pokazałam we wcześniejszych postach , to praca mojego męża dlatego jeszcze  numerki na deseczkach widać :)



pozdrawiamy serdecznie nawet troszkę krzywymi mordkami  ( na żywo jakoś tego tak nie widać i ładniejsze)

ps.  dorzucam coś jeszcze z sieci dla tworzących już dekoracje świąteczne , ja pewnie się nie wyrobię , ale może któraś z Was skorzysta , bo całkiem fajne i niespotykane .





13 lutego 2012

Troszkę kulinarnie - mufinki :)

Witam Was dziś troszkę kulinarnie , bo pomału zaczynam mieć kuchnię no i  chyba jak już wszyscy poszukuję dopalaczy energetycznych . Pierwszy raz piekliśmy muffinki , czekoladowe zrobiliśmy z gotowych mieszanek , ale kolejne już z super książki jest tam prawie 200 przepisów na różne pyszności .

Oczywiście mój niezastąpiony asystent :) , pomaga przygotować muffinki z marcepanowym nadzieniem .

 Muffinki marcepanowe bez dekoracji , bo jak to powiedział mój synuś " ...mamuś wolę bez tego smarowidła  (czyt. kremu ) ... " więc były bez smarowidła :)


 Nie mogę pokazać jeszcze kuchni w całej okazałości , bo czekam na drzwiczki do szafek , ale mogę pokazać mojego nowego przyjaciela :)

 Przepis na muffinki marcepanowe uzupełnię później  :


Znalazłam jeszcze troszkę zaległych zdjęć , których Wam nie pokazywałam , a to nasze sprawdzone przepisy godne polecenia .

1 . Ciasto ze słonecznikiem :

Składniki:
  • Biszkopt : 6 jaj
  • 3 budynie czekoladowe bez cukru
  • 1 łyżka mąki tortowej !!!
  • 1 szklanka cukru,
  • 1 cukier waniliowy
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
Słonecznik prażony : 30 dkg słonecznika łuskanego,
  • 15 dkg masła,
  • 7,5 dkg cukru,
  • 3 łyżki mleka,
  • 1 cukier waniliowy.
Krem: karmel ( z jednej puszki mleka skondensowanego)
  • kostka masła
  • ¾ uprażonego słonecznika
  • 1 kieliszek wódki
  • Polewa i herbatniki czekoladowe na wierzch ciasta

Opis przygotowania:

Biszkopt:
6 jaj,
3 budynie czekoladowe bez cukru
1 łyżka mąki tortowej, ( to nie błąd ma być 1 łyżka)
1 szklanka cukru,
1 cukier waniliowy
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Białka ubijamy, stopniowo dodajemy cukier wymieszany z cukrem waniliowym , a następnie dodajemy żółtka. Mąkę, budynie i proszę do pieczenia mieszamy i dodajemy do masy. Pieczemy 40 min. W temp. 160 °C. Upieczone ciasto kroimy na dwie części.

Słonecznik:
30 dkg słonecznika łuskanego,
15 dkg masła,
7,5 dkg cukru,
3 łyżki mleka,
1 cukier waniliowy.

Masło z mlekiem i cukrem rozpuścić w garnku, jak zacznie się gotować, dodać słonecznik. Smażyć mieszając około 20 minut, aż słonecznik się zrumieni. Wystudzić

Krem:

karmel ( z jednej puszki mleka)
kostka masła
¾ uprażonego słonecznika
1 kieliszek wódki

Puszkę mleka zagęszczonego słodzonego gotować 2-3 godziny. Najpierw miksujemy samo masło, a potem dodajemy po łyżce karmelu i stopniowo wsypujemy ostudzony, uprażony słonecznik (trochę zostawić do posypania na wierzch), a na koniec dodać kieliszek wódki.

Gotowe ciasto (warstwy):
Biszkopt nasączamy ponczem kroimy na pół i przekładamy kremem
Krem
Petitki (herbatniki) moczone w wódce
Polewa - rozsmarować na herbatnikach i posypać resztą słonecznika


1 biszkopt
2 krem
3 biszkopt
4 krem
5 herbatniki
6 polewa
7 prażony słonecznik


 2.  Tarta z jabłkami

Składniki:
  • 1,5 szkl. mąki
  • 1 szkl. cukru
  • 9 łyżek Kasi
  • 0,5 l śmietanki kremówki
  • 1 opakowanie budynku waniliowego
  • 1 opakowanie cukru waniliowego
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 jajko
  • małe słodkie jabłka , ilość wg. uznania
  • cynamon

Opis przygotowania:

Mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia przesiać na stolnicę. Pośrodku zrobić wgłębienie, wlać do niego ubite jajko, wsypać 5 łyżek cukru i dodać startą na wiórki Kasię . Szybko zagnieść ciasto, owinąć w folię i włożyć na pół godz. do lodówki. Jabłka obrać, pokroić na ćwiartki i posypać cynamonem. Ciasto rozwałkować i wylepić nim formę o średnicy 26 cm, wysoko podwijając brzegi. Na cieście układać ciasno obok siebie jabłka. Budyń wymieszać z 1/3 śmietanki. Pozostałą śmietankę zagotować razem z resztą cukru, cukrem waniliowym i łyżka Kasi. Wlać budyń, ponownie zagotować i od razu zalać jabłka. Piec 60- 70 min. w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Ciasto pozostawić w formie na 24 godz.



3. Sałatka hawajska

Składniki:
  • Mix sałat
  • puszka ananasa
  • puszka kukurydzy
  • 2 ćwiartki wędzonego kurczaka
  • słoiczek selera konserwowego
  • sos sałatkowy - Hawajski
  • 5 łyżek oliwy

Opis przygotowania:

Kurczaka, ananasa i seler konserwowy kroimy na drobniejsze kawałki, dodajemy kukurydzę i mix sałat.
Sos sałatkowy mieszamy z oliwką i starannie wszystko mieszamy. Wstawiamy na ok. godz. do lodówki by się smaki przegryzły a przed samym podaniem posypujemy grzankami.



 Troszkę się bawiłam programem do obróbki zdjęć , może komuś się spodobają grafiki muffinkowe.




pozdrawiam Justyna