Witam Was serdecznie , już myślalam ,że w tym miesiącu nie dam rady zamieścić żadnego posta , ale jakoś się udało . Nie to ,że nic nie robię , tylko jakoś brak czasu by usiąść do komputera.
Z racji zbliżających się imienin cioci Mirki musiał na prętce powstać prezent ,a że czasu było mało to zamiast wyszywać to użyłam kleju do tkanin i tak oto powstały dwa woreczki na bieliznę lub bikini :) jak kto woli :)
Dla zainteresowanych schemacik - wykrój poniżej.
A tu już moja tradycyjna metoda pakowania "na cukierasa" :) , w środku jeszcze była śliczna krateczkowa filiżanka , ale zpomniałm zfotografować.
A na sam koniec zdjęcia z serji " Jak mi dobrze : ) "
Moje ulubione zdjęcie ... i jak tu ich nie kochać.
To co pozwala ze sobą robić Antosiowi nasza kotka i jak dużo cierpliwości ma dla niego jest naprawdę niesamowoite.
pozdrawiam Was serdecznie
Ps .W następnym poście będzie o niciaku który po roku doczekał się nowego wcielenia.
31 lipca 2012
20 czerwca 2012
Ko , ko , ko EURO spoko :) ...
Witam Was kochani , znowu po dłuższej przerwie , troszkę mam Wam do pokazania, ale postaram się to zrobić w telegraficznym skrócie :) Dzisiejszy tytuł posta oczywiście proszę potraktować troszkę z " przymrużeniem oka " :)
Zacznę od kurek , inspiracją stała się kurka uszyta przez kuzynkę Beatkę .Tak mi się spodobała jej kurka , że musiałam mieć też taką. Stwierdziłyśmy , że w dobie przeboju " Ko, ko , ko EURO spoko " trzeba było szyć białe kury w czerwonych gaciach i byłby super gadżet , a jak nie to zawsze można podciągnąć , że to " nasze orły " ;)
Kurki uszyłam dwie i niestety żadna nie zagościła na dłużej w mojej kuchni , powędrowały do cioci jako prezent na 60 -urodziny . W oryginale tildowe kurki mają korony , ponieważ u nas są trudno dostępne to odgapiłam od Beatki i uszyłam czepki (szklanka - wycinamy dwa kółka, obszywamy , wywracamy i fastryga dookoła , którą potem ściągamy ) . Ponieważ drukując wykrój coś nakręciłam i wyszły mi troszkę większe niż w oryginale, to zamiast nóżek z patyków do szaszłyków użyłam , gałązek wierzby , bo mam ich za oknem pod dostatkiem . Skrzydełka powinny mieć jeszcze przeszycia , ale moja maszyna już wypchanych skrzydełek nie chciała szyć, więc są bez.
Once again : Thank you very much Sonia, I love it :)
Ps. Dziękujemy cioci Kaji i wujkowi Maćkowi za zdjęcia .
Oczywiście kibicujemy , czapka ta sama tylko człowieczek już całkiem odmieniony :)
Jesteśmy z Gdańska i możemy powiedzieć jedno " GDAŃSK POKOCHAŁ HISZPANÓW, A HISZPANIE POKOCHALI GDAŃSK ." Miasto wypiękniało , a kibicie wprowadzili super atmosferę.
Zacznę od kurek , inspiracją stała się kurka uszyta przez kuzynkę Beatkę .Tak mi się spodobała jej kurka , że musiałam mieć też taką. Stwierdziłyśmy , że w dobie przeboju " Ko, ko , ko EURO spoko " trzeba było szyć białe kury w czerwonych gaciach i byłby super gadżet , a jak nie to zawsze można podciągnąć , że to " nasze orły " ;)
Kurki uszyłam dwie i niestety żadna nie zagościła na dłużej w mojej kuchni , powędrowały do cioci jako prezent na 60 -urodziny . W oryginale tildowe kurki mają korony , ponieważ u nas są trudno dostępne to odgapiłam od Beatki i uszyłam czepki (szklanka - wycinamy dwa kółka, obszywamy , wywracamy i fastryga dookoła , którą potem ściągamy ) . Ponieważ drukując wykrój coś nakręciłam i wyszły mi troszkę większe niż w oryginale, to zamiast nóżek z patyków do szaszłyków użyłam , gałązek wierzby , bo mam ich za oknem pod dostatkiem . Skrzydełka powinny mieć jeszcze przeszycia , ale moja maszyna już wypchanych skrzydełek nie chciała szyć, więc są bez.
A jeszcze przy okazji pochwalę się prezentem jaki dostałam od nowej sąsiadki , która stwierdziła, że ten dzbanuszek będzie lepiej pasował do mojej kuchni i po prostu mi go dała .
Once again : Thank you very much Sonia, I love it :)
26 MAJ DZIEŃ - DZIEŃ MATKI - kwiatki dla Mamusi i Teściowej , takie same żeby nie było J
27 MAJ - 4 URODZINY ANTOSIA - oczywiście był domowy tort truskawkowy , bo tak sobie zażyczył Antoś i goście i prezenty i super impreza :) Bardzo wszystkim : DZIĘKUJEMY !!!
Wymarzony prezent Antosia .Ps. Dziękujemy cioci Kaji i wujkowi Maćkowi za zdjęcia .
I koniecznie muszę pokazać część prezentu od cioci Beatki , przecudna podusia idealnie pasująca do pokoju Antosia , wykonana w technice decupage na tkaninie. Majstersztyk.
I jeszcze raz z bliska .
1 CZERWCA - DZIEŃ DZIECKA - to moja "kara" za to ,że nie chciałam zagrać ptaszka w przedstawieniu organizowanym przez Antosia przedszkole ( Panie uśmiały się jak im powiedziałam , że ja to się jedynie nadaję na jakiegoś tłustego wróbla , ale za to mogę pomóc w dekoracjach ) . Rodzice odgrywali "Czerwonego Kapturka " dla swoich pociech , a ja w ramach rekompensaty miałam zrobić las na drzwi . Wyszło tak , zdjęcia kiepskie bo z komórki .
8 CZERWCA - ROZPOCZĘCIE EURO 2012Oczywiście kibicujemy , czapka ta sama tylko człowieczek już całkiem odmieniony :)
Jesteśmy z Gdańska i możemy powiedzieć jedno " GDAŃSK POKOCHAŁ HISZPANÓW, A HISZPANIE POKOCHALI GDAŃSK ." Miasto wypiękniało , a kibicie wprowadzili super atmosferę.
Na koniec , moje ukochane peonie dla Was ,że wytrwaliście do końca posta :) Szkoda , że sezon na nie jest taki krótki .
A co tam …. Jeszcze raz kurka, oj muszę jeszcze raz uszyć dla siebie.
Teraz już naprawdę koniec , pozdrawiam serdecznie i buziaki ślę .
POLSKA !!! POLSKA !!!! BIAŁO – CZERWONI ;)
Szkoda ,że już nie gramy .
20 kwietnia 2012
Kolejne króliki i nowy członek rodziny
Witam znowu po dłuższej przerwie , ale jak wszystkim po prostu brak mi czasu , ale do rzeczy :
Wymodziłam kolejnego królika ten był od zajączka dla mojego kochanego siostrzeńca Marcelka jak zwykle wykańczany w ostatniej , ale się udało . Nawet kolorystyka mi wyszła wiosenna.
Drugi różowy króliczek powędrował do Julci z okazji urodzin , podobnego tylko mniejszego dostała już nasza sąsiadka , teraz uszyłam troszkę większego.
No i najważniejsza wiadomość mamy nowego członka rodziny . Nasz synuś w końcu się doczekał upragnionego kotka , a raczej koteczki .
Słodziak nazywa się Maggie i niezwykle milusiński z niej kotek nie żaden tam rasowiec , a zwykły dachowiec przygarnięty od obcych ludzi. Pierwsza noc było bardzo ciężka, bo bardzo płakała za mamą , ale teraz nie rozstaje się z nami , śpi z nami ( a raczej na nas ) je z nami i chodzi za nami jak piesek . A Antoś jest wniebowzięty , bo zwierzak wniósł tyle radości do domu , że płaczemy czasem ze śmiechu jak bawią się razem ( tylko te moje biedne firanki i kwiatki ...)
Prawdziwa księżniczka :)
Teraz troszkę kuchennie - moje ukochane muffinki , oj zakochałam się w nich i piekę teraz dojść często.
Taka mała zajawka mojej kuchni , bo w końcu doczekałam się frontów, oczywiście nie obyło się bez niespodzianek i poprawek , największe zaskoczenie było z kolorem który ni jak nie przypomniał tego co zamówiliśmy , teraz też jeszcze nie jest to co miało być , no ale...
Nie pokaże jeszcze całej , bo nie skończona , nie mam jeszcze uchwytów na razie funkcję uchwytów pełni taśma malarska , okap tez jeszcze czeka na bejcę. Kuchenka malutka ale otwarta częściowo na salon , okazała się całkiem funkcjonalna i mimo to ,że nie mieliśmy na nią jakiegoś specjalnego pomysłu wyszło całkiem fajnie i przytulnie.
O ile kotek zaadoptował się u nasz szybko , o tyle Antoś w przedszkolu ma straszne trudności . Od kwietnia mój synuś poszedł do przedszkola i jak każda mama strasznie przeżywam poranne rozstania i łzy. Z dnia na dzień jest coraz lepiej , posłuchałam porady kuzynki i wprowadziłam system buźkowy za każdy dzień bez łez jest uśmiechnięta buźka, a za 5 uśmiechnętych buziek jest nagroda. Strasznie się stara by uśmiechniętych buziek było coraz więcej , a mama jest bardzo dumna .
Dzieci tak szybko rosną nawet nie wiadomo kiedy ten czas tak ucieka , mam nadzieje ,że mój synuś jak podrośnie to mnie nie zatłucze za te zdjęcia :)
Pozdrawiam Was serdecznie i lecę nacieszyć się słonkiem zanim się schowa. W końcu robi się wiosennie.
14 marca 2012
To takie podziękowanie
Witam
Obiecałam sobie kiedyś , że nie będzie na moim blogu żadnych reklam , ale to sytuacja wyjątkowa :) no i w dobie kryzysu trzeba wspierać rodzinne firmy. Jestem bardzo wdzięczna Panu Prezesowi :) firmy Amber Net , bo zostawił firmę , zakasał rękawy i przyjechał pomóc nam wykańczać nasze mieszkanko , mało tego - jeszcze brata zabrał. Ogromne dzięki chłopaki za pomoc , bo nie wiem jakby bez Was udała się przeprowadzka.
A Was moi drodzy zachęcam do zajrzenia na stronę Amber Netu http://www.ambernet.com.pl/ , to nieduża rodzinna firma zajmująca się głównie wyrobem biżuterii z bursztynu z nad naszego pięknego morza.
Większość biżuterii to piękne prace autorskie właściciela firmy.Serdecznie zapraszam do oglądania i oczywiście kupowania :) Może uda mi się jakiś rabacik dla blogowiczów załatwić :)
Mam jeszcze całą listę osób , którym powinnam podziękować za pomoc , ale to będę musiała zrobić już w realu . W każdym bądź razie serdeczne podziękowania dla całej rodzinki i nie tylko ;)
Dzisiaj króciutko , bo nie bardzo mam się czym pochwalić jakoś wena opuściła mnie w ostatnim czasie , a doba nie chce się wydłużyć , ale za to udało mi zarazić blogowym szaleństwem kuzynkę , dlatego zapraszam na blog Ilonki " Szmaciane cudeńka".
Zdjęcie oczywiście pochodzi z bloga Ilonki.
Jeszcze muszę jakoś namówić kuzynkę Beatkę , żeby chwaliła się swoimi wytworkami , bo śliczne rzeczy szyje.Kurcze ale mi się zdolna rodzina trafiła ;)
Pozdrawiam serdecznie i idę szukać inspiracji na Waszych blogach.
Obiecałam sobie kiedyś , że nie będzie na moim blogu żadnych reklam , ale to sytuacja wyjątkowa :) no i w dobie kryzysu trzeba wspierać rodzinne firmy. Jestem bardzo wdzięczna Panu Prezesowi :) firmy Amber Net , bo zostawił firmę , zakasał rękawy i przyjechał pomóc nam wykańczać nasze mieszkanko , mało tego - jeszcze brata zabrał. Ogromne dzięki chłopaki za pomoc , bo nie wiem jakby bez Was udała się przeprowadzka.
A Was moi drodzy zachęcam do zajrzenia na stronę Amber Netu http://www.ambernet.com.pl/ , to nieduża rodzinna firma zajmująca się głównie wyrobem biżuterii z bursztynu z nad naszego pięknego morza.
Większość biżuterii to piękne prace autorskie właściciela firmy.Serdecznie zapraszam do oglądania i oczywiście kupowania :) Może uda mi się jakiś rabacik dla blogowiczów załatwić :)
Mam jeszcze całą listę osób , którym powinnam podziękować za pomoc , ale to będę musiała zrobić już w realu . W każdym bądź razie serdeczne podziękowania dla całej rodzinki i nie tylko ;)
Dzisiaj króciutko , bo nie bardzo mam się czym pochwalić jakoś wena opuściła mnie w ostatnim czasie , a doba nie chce się wydłużyć , ale za to udało mi zarazić blogowym szaleństwem kuzynkę , dlatego zapraszam na blog Ilonki " Szmaciane cudeńka".
Zdjęcie oczywiście pochodzi z bloga Ilonki.
Jeszcze muszę jakoś namówić kuzynkę Beatkę , żeby chwaliła się swoimi wytworkami , bo śliczne rzeczy szyje.Kurcze ale mi się zdolna rodzina trafiła ;)
Pozdrawiam serdecznie i idę szukać inspiracji na Waszych blogach.
27 lutego 2012
Tildowe króliki - po raz pierwszy :)
W końcu się odważyłam i uszyłam moje pierwsze tildowe króliki , no cóż do perfekcji to im jeszcze daaaaaaleko , bo noga każda inna , mordki trochę koślawe , część ubranek ręcznie szyłam to jeszcze ujdą :) Może by wyszło troszkę lepiej jakby mi ktoś wytłumaczył co zrobić żeby maszyna tak nie zapierniczała , bo ja już delikatniej nie umiem pedału naciskać a ona i tak zapiernicza , że ledwo w zakręty mogę wejść :)
Będę wdzięczna za jakieś sugestie :)
Króliczki musiały powstać dwa obowiązkowo , jeden dla Klarci drugi dla Antosia. Marynarz oczywiście trafił do pokoju mojego synka , a różowy powędrował do naszej nowej małej sąsiadki . Muszę o tym napisać , bo chyba nie często zdarzają się takie zbiegi okoliczności , nasz synek miał się nazywać Klara miał odziedziczyć imię po mojej prababci , a że urodzi się chłopczyk do dostał imię po pradziadku Antonim :) Wiecie jakie było moje zaskoczenie jak się dowiedziałam , że sąsiedzi z naprzeciwka mają córeczkę Klarcię :) , raczej nie często spotyka się to imię , a tu jeszcze obok nas :)
Tak więc jako małe wkupne za czasami tarabaniącą maszynę powstał różowy króliczek dla Klarci , w końcu z sąsiadami trzeba dobrze żyć :)
Sesja króliczków w kufrze , który pokazałam we wcześniejszych postach , to praca mojego męża dlatego jeszcze numerki na deseczkach widać :)
ps. dorzucam coś jeszcze z sieci dla tworzących już dekoracje świąteczne , ja pewnie się nie wyrobię , ale może któraś z Was skorzysta , bo całkiem fajne i niespotykane .
Będę wdzięczna za jakieś sugestie :)
Króliczki musiały powstać dwa obowiązkowo , jeden dla Klarci drugi dla Antosia. Marynarz oczywiście trafił do pokoju mojego synka , a różowy powędrował do naszej nowej małej sąsiadki . Muszę o tym napisać , bo chyba nie często zdarzają się takie zbiegi okoliczności , nasz synek miał się nazywać Klara miał odziedziczyć imię po mojej prababci , a że urodzi się chłopczyk do dostał imię po pradziadku Antonim :) Wiecie jakie było moje zaskoczenie jak się dowiedziałam , że sąsiedzi z naprzeciwka mają córeczkę Klarcię :) , raczej nie często spotyka się to imię , a tu jeszcze obok nas :)
Tak więc jako małe wkupne za czasami tarabaniącą maszynę powstał różowy króliczek dla Klarci , w końcu z sąsiadami trzeba dobrze żyć :)
Jeszcze troszkę proporczyków uszyłam mają być jako dodatek do zasłon , ale to mam nadzieje ,że pokażę niedługo bo czekam jeszcze na stolik z krzesełkami ,żeby pokazać Wam resztę pokoju Antosia.
Sesja króliczków w kufrze , który pokazałam we wcześniejszych postach , to praca mojego męża dlatego jeszcze numerki na deseczkach widać :)
pozdrawiamy serdecznie nawet troszkę krzywymi mordkami ( na żywo jakoś tego tak nie widać i ładniejsze)
ps. dorzucam coś jeszcze z sieci dla tworzących już dekoracje świąteczne , ja pewnie się nie wyrobię , ale może któraś z Was skorzysta , bo całkiem fajne i niespotykane .
13 lutego 2012
Troszkę kulinarnie - mufinki :)
Witam Was dziś troszkę kulinarnie , bo pomału zaczynam mieć kuchnię no i chyba jak już wszyscy poszukuję dopalaczy energetycznych . Pierwszy raz piekliśmy muffinki , czekoladowe zrobiliśmy z gotowych mieszanek , ale kolejne już z super książki jest tam prawie 200 przepisów na różne pyszności .
Muffinki marcepanowe bez dekoracji , bo jak to powiedział mój synuś " ...mamuś wolę bez tego smarowidła (czyt. kremu ) ... " więc były bez smarowidła :)
Nie mogę pokazać jeszcze kuchni w całej okazałości , bo czekam na drzwiczki do szafek , ale mogę pokazać mojego nowego przyjaciela :)
Przepis na muffinki marcepanowe uzupełnię później :
Znalazłam jeszcze troszkę zaległych zdjęć , których Wam nie pokazywałam , a to nasze sprawdzone przepisy godne polecenia .
1 . Ciasto ze słonecznikiem :
Składniki:
Krem: karmel ( z jednej puszki mleka skondensowanego)
2. Tarta z jabłkami
Składniki:
pozdrawiam Justyna
Oczywiście mój niezastąpiony asystent :) , pomaga przygotować muffinki z marcepanowym nadzieniem .
Muffinki marcepanowe bez dekoracji , bo jak to powiedział mój synuś " ...mamuś wolę bez tego smarowidła (czyt. kremu ) ... " więc były bez smarowidła :)
Przepis na muffinki marcepanowe uzupełnię później :
Znalazłam jeszcze troszkę zaległych zdjęć , których Wam nie pokazywałam , a to nasze sprawdzone przepisy godne polecenia .
1 . Ciasto ze słonecznikiem :
Składniki:
- Biszkopt : 6 jaj
- 3 budynie czekoladowe bez cukru
- 1 łyżka mąki tortowej !!!
- 1 szklanka cukru,
- 1 cukier waniliowy
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
Słonecznik prażony : 30 dkg słonecznika łuskanego,
- 15 dkg masła,
- 7,5 dkg cukru,
- 3 łyżki mleka,
- 1 cukier waniliowy.
- kostka masła
- ¾ uprażonego słonecznika
- 1 kieliszek wódki
- Polewa i herbatniki czekoladowe na wierzch ciasta
Opis przygotowania:
Biszkopt:
6 jaj,
3 budynie czekoladowe bez cukru
1 łyżka mąki tortowej, ( to nie błąd ma być 1 łyżka)
1 szklanka cukru,
1 cukier waniliowy
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
Białka ubijamy, stopniowo dodajemy cukier wymieszany z cukrem waniliowym , a następnie dodajemy żółtka. Mąkę, budynie i proszę do pieczenia mieszamy i dodajemy do masy. Pieczemy 40 min. W temp. 160 °C. Upieczone ciasto kroimy na dwie części.
Słonecznik:
30 dkg słonecznika łuskanego,
15 dkg masła,
7,5 dkg cukru,
3 łyżki mleka,
1 cukier waniliowy.
Masło z mlekiem i cukrem rozpuścić w garnku, jak zacznie się gotować, dodać słonecznik. Smażyć mieszając około 20 minut, aż słonecznik się zrumieni. Wystudzić
Krem:
karmel ( z jednej puszki mleka)
kostka masła
¾ uprażonego słonecznika
1 kieliszek wódki
Puszkę mleka zagęszczonego słodzonego gotować 2-3 godziny. Najpierw miksujemy samo masło, a potem dodajemy po łyżce karmelu i stopniowo wsypujemy ostudzony, uprażony słonecznik (trochę zostawić do posypania na wierzch), a na koniec dodać kieliszek wódki.
Gotowe ciasto (warstwy):
Biszkopt nasączamy ponczem kroimy na pół i przekładamy kremem
Krem
Petitki (herbatniki) moczone w wódce
Polewa - rozsmarować na herbatnikach i posypać resztą słonecznika
1 biszkopt
2 krem
3 biszkopt
4 krem
5 herbatniki
6 polewa
7 prażony słonecznik
6 jaj,
3 budynie czekoladowe bez cukru
1 łyżka mąki tortowej, ( to nie błąd ma być 1 łyżka)
1 szklanka cukru,
1 cukier waniliowy
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
Białka ubijamy, stopniowo dodajemy cukier wymieszany z cukrem waniliowym , a następnie dodajemy żółtka. Mąkę, budynie i proszę do pieczenia mieszamy i dodajemy do masy. Pieczemy 40 min. W temp. 160 °C. Upieczone ciasto kroimy na dwie części.
Słonecznik:
30 dkg słonecznika łuskanego,
15 dkg masła,
7,5 dkg cukru,
3 łyżki mleka,
1 cukier waniliowy.
Masło z mlekiem i cukrem rozpuścić w garnku, jak zacznie się gotować, dodać słonecznik. Smażyć mieszając około 20 minut, aż słonecznik się zrumieni. Wystudzić
Krem:
karmel ( z jednej puszki mleka)
kostka masła
¾ uprażonego słonecznika
1 kieliszek wódki
Puszkę mleka zagęszczonego słodzonego gotować 2-3 godziny. Najpierw miksujemy samo masło, a potem dodajemy po łyżce karmelu i stopniowo wsypujemy ostudzony, uprażony słonecznik (trochę zostawić do posypania na wierzch), a na koniec dodać kieliszek wódki.
Gotowe ciasto (warstwy):
Biszkopt nasączamy ponczem kroimy na pół i przekładamy kremem
Krem
Petitki (herbatniki) moczone w wódce
Polewa - rozsmarować na herbatnikach i posypać resztą słonecznika
1 biszkopt
2 krem
3 biszkopt
4 krem
5 herbatniki
6 polewa
7 prażony słonecznik
Składniki:
- 1,5 szkl. mąki
- 1 szkl. cukru
- 9 łyżek Kasi
- 0,5 l śmietanki kremówki
- 1 opakowanie budynku waniliowego
- 1 opakowanie cukru waniliowego
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 jajko
- małe słodkie jabłka , ilość wg. uznania
- cynamon
Opis przygotowania:
Mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia przesiać na stolnicę. Pośrodku zrobić wgłębienie, wlać do niego ubite jajko, wsypać 5 łyżek cukru i dodać startą na wiórki Kasię . Szybko zagnieść ciasto, owinąć w folię i włożyć na pół godz. do lodówki. Jabłka obrać, pokroić na ćwiartki i posypać cynamonem. Ciasto rozwałkować i wylepić nim formę o średnicy 26 cm, wysoko podwijając brzegi. Na cieście układać ciasno obok siebie jabłka. Budyń wymieszać z 1/3 śmietanki. Pozostałą śmietankę zagotować razem z resztą cukru, cukrem waniliowym i łyżka Kasi. Wlać budyń, ponownie zagotować i od razu zalać jabłka. Piec 60- 70 min. w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Ciasto pozostawić w formie na 24 godz.
3. Sałatka hawajska
Składniki:
- Mix sałat
- puszka ananasa
- puszka kukurydzy
- 2 ćwiartki wędzonego kurczaka
- słoiczek selera konserwowego
- sos sałatkowy - Hawajski
- 5 łyżek oliwy
Opis przygotowania:
Kurczaka, ananasa i seler konserwowy kroimy na drobniejsze kawałki, dodajemy kukurydzę i mix sałat.
Sos sałatkowy mieszamy z oliwką i starannie wszystko mieszamy. Wstawiamy na ok. godz. do lodówki by się smaki przegryzły a przed samym podaniem posypujemy grzankami.
Sos sałatkowy mieszamy z oliwką i starannie wszystko mieszamy. Wstawiamy na ok. godz. do lodówki by się smaki przegryzły a przed samym podaniem posypujemy grzankami.
Troszkę się bawiłam programem do obróbki zdjęć , może komuś się spodobają grafiki muffinkowe.
pozdrawiam Justyna
Subskrybuj:
Posty (Atom)










































