Zaczynam dziś troszkę smutno, ale nie może zabraknąć tego wpisu w moim blogowym Dzienniku Budowy. Mieliśmy już włamanie , a 24.08.2011 mieliśmy już małą powódź i zalanie . Mam nadzieję, że te złe początki będą miały szczęśliwy koniec , no bo co nas jeszcze może czekać przed przeprowadzką???
Ulewny deszcz spowodował, że woda ze studzienek wlała się prosto do garażu i tym sposobem mieliśmy jakieś 40 cm wody w piwnicach , a nie skończony od trzech miesięcy dach spowodował ,że zalało nam sypialnię , o mieszkaniu nad nami nawet nie wspomnę (już współczuję przyszłym sąsiadom.)
Oczywiście nie omieszkałam napisać pisma do Pana prezesa z dokumentacją zdjęciową , bo zaraz następnego dnia pojechałam na budowę . (podejrzewam , że reszta sąsiadów nie miała o tym zdarzeniu pojęcia .)
W każdym bądź razie firma odpisała , że wszystkie szkody zostaną naprawione , mieszkanie oddane w stanie zgodnie z umową i zgodnie z harmonogramem . (Nie wydaje mi się żeby zalane mieszkanie można traktować jako pełno wartościowy produkt ???) I ogólnie takie tam ble ble....napisali.
Tu kawałek salonu z oknem na kuchnię - na szczęście nie ucierpiało nic poza sypialnią .
Tu już zdjęcie z wczoraj , pomału elewacja nabiera koloru .
Tak więc zamiast się cieszyć , że już niedługo nowe mieszkano , to zamartwiam się co dalej .... No dobra starczy tych smuteczków.
Teraz troszkę weselej.
Muszę pokazać te kwiatki , bo już dawno takich pięknych od mężusia nie dostałam . Dziękuję Kochanie...
A co najlepsze na smutki ????
nie, nie ,nie ..... nie picie wódki ;)
ZAKUPY !!!!
A , że potrzebowałam nowej patelni ,( pretekst był dobry ;) by się wybrać na zakupy ) , więc zabrałam rodziców i 3 godz. buszowaliśmy między regałami . Dobrze, że był tata bo tak całą pensję bym tam zostawiła , a tak bynajmniej wróciłam z patelnią i kilkoma przydasiami :)
Wybór porcelany ogromy , cudna , cudeńka :)
Upatrzyłam sobie lampę do kuchni i parawaniki fajne znalazłam :)
Buteleczki na oliwę od razu zostały wypełnione , zrobiłam takie smakowe oliwy jedna czosnkową , a druga ziołową. Obok tegoroczna produkcja suszonych pomidorów. Przepisu nie podaję bo sporo tego w sieci , ja tylko dodam ,że daję dużo świeżych ziół, a pomidory obowiązkowo odmiana LIMA.
Powiększyłam też kolekcje serwetek , no przecież nie mogłam tak tylko z patelnią do domu wrócić :)
Troszkę nowych foremek do ciasteczek , taka słodka puszka na ciasteczka i foremka do mufinek
Po dłuższym namyśle stwierdziłam ,że jednak zamiast ciastek będę w puszcze trzymać foremki do ciastek , przy najmniej nie będę musiała szukać w szufladzie.
A największą radość miał Antek jak dostał malutkie drewniane wałki , ale zapomniałam zdjęcia zrobić może później dorzucę.
Dorzucam zdjęcie mojego małego kucharza, takiemu modelowi nie sposób odmówić :)
Pozdrawiam serdecznie .
PS. Aguś jeśli czytasz to pozdrawiam ( nie śmiej się za głośno) . Pisać to ja nie umiem , ja byłam ta od matmy ;)